Zadbaj o deskę. Pięć rad, dzięki którym sprzęt cię nie zawiedzie.

W dzisiejszym artykule odpowiemy sobie na pytanie: co zrobić przed wyjazdem w góry i po powrocie, by deska (czy też narty) były w jak najlepszej formie?

Zbliża się sezon zimowy. W Zieleńcu już uruchomili dwie trasy o łącznej długości około 350 metrów. Powiedzonko: "Winter is coming!" nabiera w tym momencie sensu. Dlaczego więc nie zacząć przygotowywać swojego sprzętu na białe szaleństwo? Na co zwrócić uwagę, by nie zmieniać sprzętu co sezon?

1. Smaruj deck.

Pisałem już o tym w artykule "Konserwacja ślizgu w 8 krokach.", że dobrze nasmarowana deska jest szybsza, a jej powierzchnia bardziej odporna na działania czynników zewnętrznych. Planując dłuższe, kilkudniowe szaleństwo należy smarować ślizg co kilka dni. Pamiętaj, że nawet krótkie zjazdy ścierają w mniejszym lub większym stopniu warstwę ochronną. Szczególnie jeśli jeździmy po niezbyt dobrej jakości trasach. W tak wczesnym stadium zaawansowania zimowej aury mogą zdarzyć się jeszcze wystające gdzieniegdzie kamienie czy korzenie.

fot. snowgirl.pl
Jakie są oznaki wskazujące, że czas nasmarować ślizg? Przede wszystkim kiedy widoczne są na nim głębokie rysy. To wydaje się jasne. Jeżdżąc po twardych i ostrych powierzchniach wystawiamy deskę niczym na działanie kilkuset małych noży, które wdzierają się we wnętrze decku. Takie długotrwałe maltretowanie sprzętu może spowodować spustoszenie w jego wnętrzu. Dlatego kiedy tylko zaobserwujesz głębszą rysę, koniecznie pokryj ją nowym woskiem. Jeśli jest ona na tyle głęboka, że widoczne są kolejne warstwy deski, użyj kofixu. Prawidłowo założona warstwa na "ranę" zabezpieczy ją przed wdzieraniem się wilgoci.
Kolejnym momentem, kiedy deska woła o nasmarowanie jest wyschnięcie smarowania. Charakteryzuje się to zbieleniem warstwy. I nie, nie jest to pożądane zjawisko, które fajnie wygląda. Stary smar musisz zetrzeć, a w jego miejsce nałożyć nowy.

W przypadku, kiedy zapomniałeś o nasmarowaniu deski przed wyjazdem w góry, możesz użyć smarów w tubach. Przypominają one pasty do butów. Z pojemnika wycieka pasta, którą przy pomocy gąbki rozprowadzamy po powierzchni ślizgu.
Istnieją też woski w kostkach, które można wcierać w deck na zimno. Są one dosyć często stosowane przez zaawansowanych snowboardzistów. Niektóre kostki można stopić żelazkiem, co jest jeszcze skuteczniejsze w ochronie ślizgu. O kolejnych etapach rozprowadzania wosku pisałem w poprzednim artykule o konserwacji, więc tutaj nie będę się nad tym rozwodzić.

2. Transportuj w osłonie.

Jadąc w góry samochodem, deskę umieść w specjalnym bagażniku. Ochronisz w ten sposób swój sprzęt przed szkodliwym działaniem zanieczyszczeń unoszących się na drodze. Wszelkie spaliny czy inne brudy wnikają w powierzchnię decku, a także wiązań powoli je niszcząc. Dodatkowo masz pewność, że kiedy samochód zahaczy o gałąź lub na dach pojazdu spadnie kawałek lodu, twoja deska będzie lepiej zabezpieczona.
fot. motofakty.pl
Takie transportowanie sprzętu na dachu ma też inną, według mnie ważniejszą zaletę. W czasie nagłego hamowania, czy też poślizgu unikniesz sytuacji niczym z filmu "Oszukać przeznaczenie". Głupio byłoby zginąć przebity kijkami od nart lub stracić głowę po zgilotynowaniu przez deskę. Okrutnie obrzydliwe? Owszem, ale bardzo prawdopodobne. A ja nie chcę stracić Czytelnika, więc sam od siebie proszę: woź swój sprzęt na zewnątrz samochodu.

Jeśli planujesz przejazd pociągiem lub autobusem, umieść deskę w pokrowcu. Unikniesz wszelkich zarysowań i wilgoci, które w pojazdach tego typu lubią się pojawiać. Pamiętaj również, żeby maksymalnie oddalić swój sprzęt od wszelkich grzejników. Mam na myśli choćby takie w pociągach, które w zimie jak wiadomo potrafią być rozgrzane niemal do czerwoności. Pomyśl tylko - skoro grzałka potrafi przetopić podeszwę w bucie, to co zrobi z deckiem? No właśnie!

3. Wysusz i umyj wszystko.

Wiem, to wymaga czasu, a sauna i grzaniec tak kuszą. Ale, ale, pod koniec każdego dnia spędzonego na stoku koniecznie wysusz deskę, a także wiązania i buty. Te ostatnie w szczególności powinny być przez ciebie dopieszczone, ponieważ to na nie wilgoć działa najszybciej. Żal byłoby wyrzucać całkiem dobre obuwie z powodu zalęgniętej pleśni. A uwierz mi, tego tak łatwo się nie pozbędziesz. Idealne warunki do schnięcia butów nie panują wbrew pozorom na grzejniku czy kominku. Do wnętrza powinno dostawać się lekko ciepłe powietrze. Można rozważać i dywagować nad plusami i minusami wrzucania do środka grzałek czy umieszczania obuwia na nieco bardziej profesjonalnych suszarkach. Niemniej, jeśli zależy ci na czasie, możesz skorzystać z tych rozwiązań. Pamiętaj: mokre obuwie nie jest wcale przyjemne w użytkowaniu, a i jego właściwości mogą się z czasem zmieniać.

A co z mokrymi deckiem i wiązaniami? Je bardzo łatwo wysuszyć. Wystarczy wytrzeć miękką, chłonną ściereczką całą ich powierzchnię. Gdybyśmy tego nie zrobili, na elementach metalowych mogłaby pojawić się rdza. Ta jak powszechnie wiadomo nie jest niczym dobrym.

Musisz również zwrócić uwagę na wszechobecną w zimie sól. Ta w połączeniu z brudem potrafi siać spustoszenie. Po skończonym sezonie warto rozkręcić całe wiązanie by sprawdzić, czy gdzieś nie zalegają resztki osadu.

4. Regularne serwisowanie.

Nie chodzi o to, by kiedy tylko zauważy się drobną rysę na ślizgu biec do serwisu lub rozpoczynać żmudny proces smarowania go od nowa. Ale jeśli tylko zauważysz, że coś niedobrego stało się z którymkolwiek elementem sprzętu, a sam nie jesteś w stanie prawidłowo zadziałać, powierz go specjalistom. Nie ma co się oszukiwać - tylko profesjonalny serwis zadba o deskę czy inne elementy wyposażenia. Oczywiście nie biorę pod uwagę tych, którzy mają w tym zakresie doświadczenie i odpowiednie umiejętności połączone z niezbędnymi narzędziami. Jednak większość z nas nie posiada całego wyposażenia z serwisu.

fot. mamnewsa.pl
Deskę najlepiej zanieść do serwisu tuż po zakończonym sezonie. Personel powinien wtedy ocenić ubytki (jeśli takowe powstały), naostrzy krawędzie i posmaruje.

Po sezonie dobrze byłoby też zadbać o buty. Kiedy upewnisz się, że są one całkowicie suche, zwiąż je w taki sposób, jakbyś miał je nałożone na nogę. Unikniesz wtedy ich odkształcenia się. Nie przesadzaj również ze ściśnięciem. Ważne, by poszczególne części buta nie sterczały w dziwnych kierunkach. Jeśli posiadasz odpowiedni pokrowiec, schowaj obuwie do niego. Uchronisz wtedy je przed...? Zgadłeś: złowrogą wilgocią!

5. Co z deską w lecie?

Na pewno po skończonym sezonie nie zanoś sprzętu na strych ani do piwnicy. Strych nadaje się tylko do zbierania starych mebli, a piwnica do trzymania wina. Zarówno jedno jak i drugie miejsce z kolei nie sprawi, że deska oraz inne składowe elementy wyposażenia będą się miały wyśmienicie. Na okres letni warto umieścić sprzęt w specjalnych pokrowcach.
fot. archiwum.allegro.pl
Ważne jest, by na powierzchnię decku nie działały żadne siły. Chodzi tutaj o to, by na jego powierzchni nie kłaść żadnych cięższych przedmiotów, a także unikać wygięcia się deski. Po kilku miesiącach spędzonych w takich warunkach może się okazać, że sprzęt będzie do wymiany bo na przykład się wykręcił w dziwnych kierunkach. Sam miałem taką sytuację, kiedy zamawialiśmy z Agą dla niej narty od jednego ze sprzedawców na Allegro. Po dostarczeniu okazało się, że obie narty są skręcone. Nie było to widoczne kiedy były ze sobą złączone. Jednak po rozdzieleniu i ułożeniu na płasko widoczne było ewidentne odstawanie od podłoża. Niby nic złego się z deckiem nie dzieje. Jednak taka sytuacja wpływa na komfort i przede wszystkim bezpieczeństwo jazdy. Po co szukać adrenaliny w czasie jazdy niepewnym sprzętem, skoro można ją odczuwać podczas po prostu ostrzejszych zjazdów?

Mam nadzieję, że powyższe wskazówki pomogą ci zadbać o deskę oraz wiązanie i buty. Pamiętaj, że nawet jeśli za oknem jeszcze niekoniecznie widać oznaki zimy, to warto wcześniej przygotować sprzęt do sezonu. Po pierwsze ceny w serwisach są jeszcze w miarę przystępne, a po drugie unikniesz przykrych niespodzianek dzień przed wyjazdem na stok.

Dużo tego "Pamiętaj!" w dzisiejszym artykule. Dlatego nie zaszkodzi go jeszcze trochę nadużyć. PAMIĘTAJ o śledzeniu EkstraMisji na Facebooku, Twitterze, Instagramie. Kliknij "Lubię to!", "Obserwuj" czy co tam jeszcze trzeba wcisnąć aby być na bieżąco z nowościami pojawiającymi się na stronie. PAMIĘTAJ, że możesz wesprzeć rozwój EkstraMisji kupując t-shirty na oficjalnym sklepie, który znajdziesz tutaj, albo stając się Patronem dzięki comiesięcznym, niewielkim datkom. Wejdź na Patronite.pl by dowiedzieć się o planowanych zmianach i możliwościach rozwoju EkstraMisji. Z góry dziękuję za wszelką pomoc!
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)