Pierwsza wyprawa rowerowa. Część 1. Planowanie wyjazdu i pakowanie.

Każdy dłuższy wyjazd - bez względu na jego typ - wiąże się ze stresem. Jednak o ile podróż z plecakiem niekoniecznie należy do trudnych w zaplanowaniu, to już wyprawa rowerowa może sprawić kłopot. Przynajmniej ja tak myślałem, kiedy w zeszłym roku chcieliśmy z Agą przejechać wzdłuż polskiego wybrzeża.

fot. biegunwschodni.pl
W tym roku, kiedy zapragnęliśmy pokonać jednorazowo Green Velo byłem nieco mniej zestresowany. Posiadałem doświadczenie nabyte wcześniej i należało tylko nieznacznie zmienić niektóre elementy by dostosować się do wymagań tegorocznej wyprawy. Ale co począć, kiedy rower stanowił do tej pory tylko środek transportu używany w mieście? Wystarczy przeczytać ten tekst do końca. I oczywiście uzupełnić wiedzę o informacje zawarte w poprzednim artykule poruszający ten temat. Znajdziesz go tutaj.
Nie ukrywam, że duża część porad będzie się pokrywała z tymi z wcześniejszego tekstu. Ale obiecałem jednemu z Czytelników, że odświeżę nieco temat. Posiadam teraz jeszcze większe doświadczenie, bo już z dwóch wyjazdów. Mogłoby się się wydawać, że za wiele się w tej materii nie zmieniło. Nic bardziej mylnego - musieliśmy z Agą sprostać nieco innym wymaganiom. W końcu każdy wyjazd jest inny. Nie przeciągając, zagłębmy się w problemy, z którymi przyjdzie ci się zmagać przed i w czasie pierwszej wyprawy rowerowej.

Najpierw była myśl...

Tak to już jest. Zanim gdziekolwiek wyjedziesz, najpierw musi pojawić się chęć i pomysł. Rowerem, podobnie jak pieszo dostaniesz się niemal wszędzie. Dwa kółka są moim zdaniem szybszą alternatywą dla trekkingów z plecakiem. Dlatego wystarczy, że zapragniesz zobaczyć coś, pokonać jakiś odcinek bądź dojechać do konkretnego celu. Sky is the limit, serio!

Gdzie pojechać?

Nie jest ważne, że inni mówią, że czegoś się nie da. Chcesz przejechać z północy na południe Europy? Pakuj się i jeźdź. Chcesz dojechać rowerem na Antarktydę? Możesz. Będzie to wymagało więcej wysiłku, przygotowań i budżetu, ale jeśli tylko tego chcesz, zrób to! Oczywiście z tym drugim minimalnie przesadziłem. Na pierwszy raz lepiej wybrać trasę, którą kiedyś ktoś już pokonał. Dzięki temu znajdziesz więcej informacji na temat stanu dróg, spodziewanych trudności.
Na pierwszą wyprawę proponowałbym ci coś z naszego podwórka. I nie chodzi o to, że gdzieś indziej jest trudniej. Musisz wziąć pod uwagę, że po raz pierwszy będziesz musiał zmierzyć się z dużymi odległościami na dwóch kółkach. Jeśli masz już na swoim koncie wielogodzinne przeprawy piesze, to zapewne masz dostatecznie silną wolę. Jednak rower różni się nieznacznie od wędrówek. Pracują zupełnie inne mięśnie, do bólu pleców i nóg dochodzą też niekiedy odparzone pośladki czy bolące od kierownicy dłonie. To, że chciałbyś zaznać przygody na rowerze wcale nie znaczy, że w praktyce ci się to spodoba. Wszystko z boku wygląda super, ale w momencie spróbowania poznajesz też ciemne strony. Dlatego, kiedy wybierasz trasę weź po uwagę, że pomysł z wyprawami rowerowymi może ci się nie spodobać (mało prawdopodobne, ale możliwe). Przejedziesz dwa dni albo tydzień i uznasz, że to nie dla ciebie. I nie ma w tym nic złego. Ważne, żeby odczuwać przyjemność z jazdy, a nie wnerwienie przy każdym obrocie kół. Rezygnacja z wyprawy po własnym kraju jest znacznie łatwiejsza niż za granicą - szybciej znajdziesz pasujące połączenia kolejowe by wrócić do domu.

fot. wdrawskupomorskim.pl
Czy w Polsce są ciekawe trasy? Oczywiście, że tak. Możesz przejechać się wzdłuż Odry lub Wisły, pokonać odcinek Świnoujście - Piaski, czy całość lub część Green Velo. Interesująca jest też trasa wokół Tatr, przez Mazury lub po innych pięknych krainach naszego kraju.
Jeśli czujesz, że Polska na dwóch kółkach nie jest fajna, to wybierz Czechy. W naszej części Europy to oni moim zdaniem przodują jeśli chodzi o jakość dróg rowerowych. I jest trochę taniej, co pozytywnie wpłynie na budżet i możliwość dłuższego pobytu.

Wydatki przed wyjazdem.

To, że jedziesz w lipcu nie znaczy, że nie wydasz na wyjazd ani złotówki w styczniu lub maju. Jeśli wybierzesz już trasę, to warto wcześniej przemyśleć kwestię dojazdu na miejsce startu i powrotu do domu. Zapewne masz lub będziesz posiadał ogólne pojęcie, kiedy wyjazd miałby się odbyć. Możesz na trzy tygodnie przed  wyprawą zakupić bilet na interesujące cię połączenie kolejowe. Unikniesz wtedy problemów związanych z brakiem miejsc na twój rower.
Kolejnym wydatkiem, na który musisz się przygotować, to koszt serwisu roweru. Lepiej przeboleć te kilkadziesiąt złotych i oddać swój pojazd do przeglądu. Głupio byłoby walczyć w czasie podróży z wychodzącymi znienacka usterkami, których mogłeś uniknąć jeśli byś sprawdził sprawność roweru wcześniej. Jeśli masz umiejętności pozwalające na samodzielne przeprowadzenie serwisu, zaoszczędzisz te pieniądze.
Elementem ważnym i wiążącym się z wydatkami jest kwestia odpowiedniego przygotowania swojego pojazdu. Kiedy masz już pewien plan jeśli chodzi o trasę, warto zastanowić się czy rower który posiadasz sprosta jej wymaganiom. I nie martw się, jeśli nie masz najnowszego roweru trekkingowego. Tak jak pisałem w poprzednim artykule, rower może być jakikolwiek. Ważne, żeby był dla ciebie wygodny. Możesz jechać na góralu, kozie czy nawet BMXie. Choć ten ostatni typ roweru bym odradzał akurat. Zwróć uwagę na geometrię roweru, wielkość kół czy siodełko. Wszystko ma być jak najbardziej wygodne. Jeśli któryś z elementów nie spełnia tego wymogu, postaraj się go wymienić. Niezbyt fajnie jedzie się na rowerze z niewygodnym siodełkiem. Trzeba się wtedy nieźle nagimnastykować, żeby tyłek nie bolał.

fot. mala-rzecz-a-cieszy.blogspot.com
Wydatkiem, którego nie możesz ominąć jest zakup sakw. Owszem, na pierwszy raz lepiej pożyczyć od znajomych ten element wyposażenia. Jednak wiem, że nie każdy posiada takiego znajomego, który po pierwsze: posiada sakwy, a po drugie: jest chętny do dzielenia się nimi. Dlatego najprawdopodobniej będziesz zmuszony kupić swoje. Z Agą nabyliśmy niezbyt porządne sakwy ze sklepu Presto za 90 zł od pary. Nie jest to dużo. Biorąc pod uwagę koszt zakupu toreb z Crosso, jest to nikły wydatek. Czy dają radę? Oczywiście. Musisz poświęcić więcej czasu na ich zamontowanie, zabezpieczenie przed oderwaniem od bagażnika, ale przejechały z nami już prawie 4000 km. Owszem, w tym momencie nie są w najlepszym stanie, ale trudno spodziewać się czegoś innego. Zresztą o sakwach, których używaliśmy do tej pory napiszę w osobnym artykule.

Jeśli jedziesz za granicę, warto wykupić dodatkowe ubezpieczenie. Może to być na przykład Planeta Młodych lub jakiekolwiek inne. Ważne by pokrywało koszty transportu z zagranicy, pobytu w szpitalu "gdzieś tam" i kilka innych niezbędnych dla zdrowia spraw. Jedziesz wtedy nieco mniej zestresowany o swoje życie. Bo nie ma co się czarować, kierowcy na drogach bywają nieprzewidywalni (podobnie jak rowerzyści). Nigdy nie wiadomo czy nie zdarzy ci się "przytulić" do pędzącej osobówki.

Dodatkowym wydatkiem jest zakupienie wiz, wyrobienie szczepień i innych potrzebnych do wjazdu  na teren niektórych państw czynności. Sprawdź przed wyjazdem, czy wjedziesz do jakiegoś kraju bez problemów i czy nie potrzeba najpierw ponieść w związku z tym kosztów. Pamiętaj, że na niektóre wizy czeka się kilka tygodni, a szczepienia trzeba zrobić odpowiednio szybciej.

Skoro planujesz pierwszą wyprawę rowerową, to zapewne nie posiadasz jeszcze żadnych ciuchów przystosowanych do jazdy na dwóch kółkach. Oczywiście, nie jest to element niezbędny, ale znacząco poprawia samopoczucie w czasie jazdy, a i pośladki (jeśli chodzi o spodenki rowerowe) będą ci wdzięczne. Jeśli mam być szczery, to nie wydaliśmy na to zbyt dużo. Być może jest to błąd, ale jest optymalnie. Niemniej, odzież rowerowa firmy Crivit z Lidla daje radę. Zresztą, podobnie jak z sakwami, o niej napiszę w innym artykule.

Jeśli coś pominąłem, dodaj proszę to w komentarzu. Dopiszemy jak najszybciej...

Ekwipunek, czyli co zabrać?

fot. polskanarowery.sport.pl
Dzień wyjazdu zbliża się wielkimi krokami. Warto na kilka dni przed wyruszeniem zacząć się pakować. Unikniesz wtedy pośpiechu, który jak zawsze jest złym doradcą, a i rzeczy potrafią w ostatniej chwili niebywale często zmieniać swoje dotychczasowe miejsce. Naszykuj sakwy, naucz się je zakładać i ściągać. Poznaj ich największe sekrety, jak np. ukryte zamki, troki, paski, klipsy. Dobrze jest wiedzieć w czym przewieziesz swoje rzeczy.
Następną czynnością jest wybór odzieży na wyjazd. I uwaga, teraz będą prawdziwe herezje jeśli chodzi o długie wyjazdy! Wcale nie potrzebujesz osobnej koszulki na każdy dzień. Oczywiście jest to taka przenośnia. Wraz z nadmiarem t-shirtów odłóż do szafy też trzy pary jeansów, dwa swetry i co tam jeszcze wpakowałeś. Moja szczerość cię pewnie powali, ale na wyjazd potrzebujesz jedynie:

  1. dwóch (maksymalnie trzech) t-shirtów - cały dzień w koszulce rowerowej nie będziesz chodził, a i spać trzeba mieć w czym;
  2. spodni z długimi nogawkami - najlepiej odpinanymi - unikniesz wtedy konieczności brania również drugiej pary z krótkimi nogawkami;
  3. spodni z krótkimi nogawkami - jeśli akurat nie posiadasz udoskonalonej wersji z pkt. 2;
  4. dwóch lub trzech koszulek rowerowych (z długim i krótkim rękawem) - znacząco poprawiają komfort jazdy, są przewiewne i nie zapocisz ich tak szybko jak bawełnianej koszulki, a i wysuszyć je jest znacznie łatwiej;
  5. dwóch par spodenek rowerowych - twoje pośladki będą ci wdzięczne;
  6. bielizny (czyt. majtki i skarpetki) na trzy do pięciu dni - w zależności jak często będziesz robił pranie, możesz wziąć ich mniej, ale wtedy będziesz zmuszony do częstszego czyszczenia ich (ostatecznie majtki mają też drugą stronę, którą można awaryjnie wykorzystać, ale ciiiiii);
  7. cieplejszą bluzę - o ile w czasie jazdy jest ciepło nawet w pochmurne dni, o tyle kiedy zsiądziesz z roweru może ci być znacznie chłodniej;
  8. kurtkę przeciwdeszczową - najlepiej przystosowaną do rowerowych warunków, ale nie musi tak być - ważne by spełniała swoje zadanie.
  9. (u kobiet) biustonosz - najlepiej sportowy - który przez większość wyjazdu masz i tak na sobie;
Zdziwiony? Zapewne tak. Ale nie przejmuj się - każdy tak reaguje, kiedy widzi nasz zapas ciuchów na miesięczny wyjazd. Prawda jest jednak taka, że o ile przez pierwsze kilka dni przywiązujesz wagę do czystości swoich ciuchów, to po jakimś czasie przestaje ci przeszkadzać plama tu i tam. Coraz mniej chce ci się to wszystko prać i zaczynasz znosić swój zapach (a po jakimś czasie nawet go nie czujesz).

Bagaż to nie tylko ciuchy. To też:
  1. ręcznik - najlepiej jak najmniejszy, chyba, że potrzebujesz wysuszyć włosy - wtedy większy;
  2. szczoteczka do zębów;
  3. (u kobiet) szczotka lub grzebień do włosów - mężczyźni dużo rzadziej potrzebują mieć idealnie rozczesane włosy (pod kaskiem i tak nie ich widać, a jak go ściągniesz, to i tak wyglądasz przezabawnie);
  4. klapki pod prysznic - najlepiej takie, które nie wsiąkają wody (gumowe) lub z materiałów hydrofobowych (ja mam takie cieniutkie jednorazówki z gruzińskiej łaźni - nadają się idealnie);
  5. kosmetyki - i nie przesadzałbym z ilością - w zupełności wystarcza pasta do zębów, dezodorant, żel pod prysznic (lub mydło), szampon, (u kobiet) kredka i ewentualnie tusz (uwierz mi, wszystko i tak spłynie jeśli się spocisz).
Dodatkowo musisz mieć:
  1. śpiwór - w czymś musisz spać - dobierz odpowiedni do planowanych warunków pogodowych (my wzięliśmy cienkie na Green Velo, a pod koniec sierpnia zrobiło się już naprawdę chłodno, nie mówiąc już o wrześniu kiedy noce były przeraźliwie zimne);
  2. karimatę, matę samopompującą, alumatę (jedno z nich) - ja używam alumaty od dłuższego czasu i jest naprawdę ciepło (wygodnie już trochę mniej, ale też da się przeżyć), Aga ma matę samopompującą (wygodna, ale puszcza chłód) - najlepiej jeśli zajmuje jak najmniej miejsca;
  3. namiot - jeśli nie planujesz spać w hotelach i pensjonatach to warto mieć swoje osobiste lokum;
  4. narzędzia do podstawowego serwisu roweru - klucz (najlepiej francuski), śrubokręty (lub zestaw kluczy rowerowych), linki do hamulców, dętki, łyżki do opon, smar do łańcucha - ale nie przesadzaj z ilością (to jest na serio ciężkie).
Rzeczami, których mieć nie musisz, ale znacząco umilą i ułatwią ci życie są:
  1. poduszka dmuchana - spanie na bluzach (które w czasie zimniejszych nocy chciałbyś założyć) jest może i wygodne, ale mało praktyczne - poduszki nie są drogie i nie zajmują wiele miejsca;
  2. kuchenka turystyczna - nie ma to jak ciepły posiłek lub herbata o poranku lub po wysiłku;
  3. menażka - nadająca się do gotowania jeśli rozważasz wzięcie kuchenki;
  4. kubek, kubeczek - jak wyżej;
  5. sztućce - podobnie jak w pkt. 4;
  6. filtr przeciwsłoneczny (w lecie) lub na zimno (w zimie) - nie ma nic gorszego niż ból pooparzeniowy lub odmrożeniowy;
  7. płyn na komary - który mieliśmy ze sobą w czasie tegorocznego wyjazdu, ale go nie użyliśmy;
  8. krem nawilżający - jeśli schodzi ci skóra bo nie zastosowałeś środka z pkt. 6;
  9. przybornik do paznokci - i nie chodzi o sprzęt do hybryd - obcinaczka, nożyczki i pilnik w zupełności wystarczy;
  10. sandały - stanowią miłą alternatywę dla pełnych butów;
  11. rękawiczki rowerowe
fot. stary.rowerowy.bialystok.pl
Pamiętaj, że ekwipunek to w dużej mierze indywidualna sprawa. My używamy takiego, bo taki nam odpowiada. Wszystko zależy od własnych upodobań, wypracowanych kompromisów, itd. Duży wpływ na wybór wyposażenia będzie to, czy jedziesz daleko, jak długo planujesz być w podróży czy oczekiwana pogoda? Jeśli jedziesz z kimś, znacznie łatwiej będzie rozdysponować większy bagaż (np. namiot) pomiędzy uczestników wyjazdu. Musisz dokładnie przemyśleć, czy dany element będzie ci niezbędny czy to tylko takie "widzi-mi-się". Uwierz mi, nie potrzebujesz stu rzeczy - w zupełności wystarczy ci połowa z tego o ile nie jeszcze mniej. Pisałem o tym w artykule "Z nadbagażem przez życie". Długa podróż to wyjście ze strefy komfortu i przekonanie się jak niewiele potrzeba do szczęścia.

Myślę, że w ta część poradnika jest dostatecznie długa, a i zawarte informacje stanowią małe kompendium wiedzy. Dzisiaj skupiłem się na przygotowaniach. W kontynuacji napiszę o sprawach, które musisz wziąć pod uwagę w czasie samego wyjazdu. Mam nadzieję, że przynajmniej w minimalnym stopniu rozwiałem twoje wątpliwości i pomogłem w dokonaniu pierwszego kroku ku rowerowym trekkingom. Napisz koniecznie w komentarzu o swoich odczuciach na temat tego artykułu i w ogóle o kwestiach cię nurtujących. Postaram się w kolejnej części zawrzeć odpowiedzi na ten temat. Wiele spraw mogę pominąć przypadkowo lub umyślnie, a przecież możesz ich rozwiązania potrzebować. Dlatego zachęcam do kontaktu poprzez formularz komentarzy, czy przez Facebooka, Instagrama, Twittera, Google+. Będę niezmiernie szczęśliwy jeśli pomożesz mi w stworzeniu obszernej bazy wiedzy dla początkujących sakwistów. 
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)