Maps.me. Konkurencja dla Google Maps?

Czasami zdarza się, że moja wieloletnia opinia na dany temat nagle się zmienia. Tak stało się i tym razem, kiedy przez kilka tygodni testowałem alternatywną dla Google Maps aplikację. 

W kwietniu tego roku pisałem o aplikacjach Google'a, które mogą przydać się podróżnikom. Artykuł nosi nazwę "Google dla podróżnych".  Spotkał się z dezaprobatą jednego z Czytelników, który zarzucał mi pisanie nieprawdy i wprowadzanie innych w błąd. Chodziło konkretnie o Mapy - w mojej opinii "idealne, bezkonkurencyjne".

"[...] Całkowicie darmowe. Niemal idealne. Bezkonkurencyjne. Jeśli mam używać elektronicznych map, to są to właśnie Mapy Google'a. Są aktualizowane dosyć często i nie sprawiają trudności przy użytkowaniu. Zresztą tych map używam również w wersji na komputery stacjonarne. A wszystko, co na komputerze mogłem sprawdzić, na telefonie jest tak samo możliwe - tylko w wersji skompresowanej. Zabytki, sklepy, stacje benzynowe - wszystko jest dostępne w kilka sekund.Google udostępnia mapy offline, co umożliwia ich obsługę nawet w momencie braku połączenia z internetem. Wystarczy wcześniej wybrać fragment który cię interesuje, a później możesz przeglądać mapę nawet w katakumbach.To co najbardziej mnie cieszy, to fakt, że mogę wybrać jakim środkiem transportu się poruszam, co znacząco wpływa na zmianę czasu pokonania trasy, a nawet na jej przebieg. Dodatkowo mogę wybrać czy oglądam mapę tylko z wyszczególnionymi ulicami, czy chcę poznać okolicę dzięki widokowi satelitarnemu. W Mapach Google zaznaczono także natężenie ruchu drogowego, a także zarysowano trasy transportu publicznego. Od jakiegoś czasu jest dostępna również możliwość zamówienia Ubera z poziomu Map. Ale osobiście nigdy jeszcze z niej nie korzystałem.Jeśli ci zależy, możesz również ściągnąć dodatek do map - Google Earth i Street View. Są to jednak aplikacje niepotrzebne, jeśli akurat używasz map tylko do sprawdzania trasy, obliczania długości jej pokonania i szukasz sklepu w okolicy. [...]"

Mija już sześć miesięcy, od kiedy ten tekst pojawił się na EkstraMisji. I wiecie co? Dzisiaj moje zdanie na temat map Google'a zmieniło się diametralnie. Nie ma sensu bronić czegoś, co faktycznie jest nafaszerowane błędami.
Ale co takiego sprawiło, że moja opinia jest tak odmienna? Rosjanie. Bez obaw, żaden moskiewski szpieg nie przykłada mi lufy do skroni. Nie będę tu szerzył propagandy. Jednak nie da się ukryć, że pośród wielu rzeczy, które moglibyśmy zarzucić mieszkańcom największego (powierzchniowo) państwa na świecie, jest coś, co im wyszło. Mapy. Gdybym w kwietniu, kiedy pisałem tekst o aplikacjach Google'a, znał chociaż odrobinę aplikację rosyjskiej Grupy Mail.ru z pewnością nie napisałbym o tych pierwszych, że są idealne i bezkonkurencyjne. 

fot. CydiaPlus.com

Aplikacja Maps.me, bo o niej dzisiaj będzie ten artykuł, skradła moje serce i raczej mało prawdopodobne, bym ją stamtąd wygonił. Przynajmniej do czasu, aż moje dotychczasowe uwielbienie do Google Maps nie zostanie zreperowane przez naprawdę porządną aktualizację. 
Mapy i nawigacja Maps.me może wydawać się uciążliwa w pierwszych chwilach użytkowania. W porównaniu do google'owskiej aplikacji, ta nie działa w trybie online. Aby korzystać z niej, należy najpierw pobrać paczkę map z interesującego nas obszaru. W praktyce wygląda to tak, że przed wyruszeniem w drogę musisz ściągnąć na telefon lekko ponad pół gigabajta map (dotyczy całej Polski) by Maps.me miało co nam pokazywać na ekranie. W przeciwnym wypadku za każdym razem, kiedy najedziesz na obszar, którego nie zainstalowałeś na urządzeniu, aplikacja poinformuje cię o braku danych do wyświetlenia i konieczności ściągnięcia dodatkowej paczki o określonym rozmiarze. Czy jest to takie straszne? Moim zdaniem nie, ponieważ raz ściągnięta paczka tkwi na telefonie i być może zajmuje miejsce, ale przynajmniej jesteś uniezależniony od dostępu do sieci. Jedyne czego aplikacja potrzebuje do prawidłowego działania, to dostęp do lokalizacji, by móc określić twoją odległość od poszczególnych obiektów. Zresztą jeśli nie zależy ci na nawigowaniu, a tylko zapoznaniu się z okolicą czy wyszukaniu konkretnej ulicy, możesz wyłączyć lokalizowanie.

Rosjanie do stworzenia aplikacji wykorzystali OpenStreetMap, czyli darmowe mapy całego świata udostępnione dla wszystkich. Tego typu rozwiązanie nie wymaga płacenia za użytkowanie, ponieważ każdy może wykorzystać OSM do własnych celów. Jedyne czego oczekuje się od użytkownika, to poinformowanie innych, że wykorzystał OpenStreetMap. W porównaniu do Google Maps, OSM tworzą wszyscy. Podobnie jak artykuły na Wikipedii, tak i tutaj użytkownik ma możliwość naniesienia na mapy poprawek czy obiektów. Ekipa odpowiedzialna za ich wdrażanie zweryfikuje informację i zaktualizuje dany obszar. Takie rozwiązanie pozwala na rozwijanie się map i niezwykłą staranność. Osobiście doświadczyłem tego drugiego w Gruzji, gdzie bardzo często korzystałem z Maps.me. Zadziwiające było to, że aplikacja pokazywała mi z niebywałą dokładnością nawet ścieżki, które normalnie uznałbym za takie wydeptane przez zwierzęta i nie warte ryzykowania zboczenia ze szlaku. Oczywiście nie ręczę, że na każdym skrawku Ziemi aplikacja zawsze będzie nieomylna. Jednak fakt, że mogę mieć wpływ na drogę pokazywaną na mapie daje gwarancję, że przeglądając ją uzyskam wystarczające informacje, by w kryzysowej sytuacji móc się odnaleźć.

Maps.me, tak jak wspomniałem działa w trybie offline. Do niedawna bez połączenia z siecią nie było możliwe nawigowanie piesze i rowerowe. Teraz istnieje i ta opcja i nawet przydała się mi w czasie wyprawy rowerowej szlakiem Green Velo. Maps.me to też wygoda. Aby zaoszczędzić miejsce na telefonie ściągnąłem tylko województwa świętokrzyskie, podkarpackie, lubelskie, podlaskie i warmińsko-mazurskie. Następnie usuwałem poszczególne regiony po wyjechaniu z nich. To sprawia, że telefon nie jest zapychany niepotrzebnymi informacjami, a aktualizacje dotyczą tylko zainstalowanych map. W końcu po co uaktualniać mapę pomorskiego, jeśli nie planuję w najbliższym czasie tam być? 

Aplikacja Grupy Mail.ru nie powala na kolana rozbudowanymi funkcjami. Interfejs jest raczej prosty. Masz możliwość wyboru widoku (z góry lub z perspektywy), jednostki miar (kilometry i mile) oraz włączenia prezentacji budynków w 3D. Do tego dochodzi również opcja komunikatów głosowych w różnych językach, które możesz w dowolnym momencie wyłączyć. Maps.me poinformuje cię również o natężeniu ruchu. To rozwiązanie wbrew pozorom jest dosyć dokładne i pozwala w mniejszym lub większym stopniu zaplanować podróż.

Czy Maps.me stanowi dużą konkurencję dla Google Maps? Moim zdaniem tak, ponieważ pomimo braku Street View czy widoku satelitarnego, w terenie sprawdza się doskonale. Niewiele było sytuacji, kiedy zawiodłem się na tej rosyjskiej aplikacji i mogę z całą pewnością polecić ją tobie. 

Jeśli masz takie samo zdanie albo uważasz Maps.me za aplikację nie spełniającą swojej roli, napisz komentarz. Z pewnością będziemy mogli omówić jej działanie, przejrzystość i czy jest pomocna w codziennym użytkowaniu. Nie zapomnij również o kliknięciu "Lubię to!" na Facebooku, serduszek na Twitterze i Instagramie, jak również "+" na profilu Google. Pamiętaj, że aby być na bieżąco z nowościami pojawiającymi się na EkstraMisji, możesz obserwować ją na wszystkich portalach społecznościowych. A jeśli chciałbyś mnie wspomóc, możesz kupić koszulkę w sklepie lub wybrać jedną z opcji na Patronite. To naprawdę pomaga rozwijać się mi i przede wszystkim EkstraMisji. 
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)