Z nadbagażem przez życie.

Po miesiącu podróżowania rowerem przez wschodnie rubieże Polski postanowiłem napisać tekst o gromadzeniu rzeczy i o tym, jak bardzo są one niepotrzebne.

W pogoni za codziennością człowiek nie docenia wygody łóżka czy możliwości noszenia pachnących i czystych ubrań. Nawet nie widzi zalety w bliskości ulubionego sklepu. Jednak już w pierwszych dniach podróży, kiedy brakuje tych i wielu innych rzeczy, zaczyna dostrzegać jak bardzo za nimi tęskni. Pojawia się niepokój i to powracające z tyłu głowy pytanie: "Czy dam radę przeżyć bez tego wszystkiego?" Po około dwóch tygodniach zauważa, że w koszulce z plamą potrafi pokazać się publicznie, a ulubiony sklep zostaje wielokrotnie zdradzony z innymi, mniejszymi, o istnieniu których wcześniej sobie nie zdawał sprawy. Poziom życia się zmienia, priorytety również. Wyrwany z tak zwanej "strefy komfortu" osobnik uświadamia sobie, że to ile rzeczy zgromadził wokół siebie nie ma znaczenia.


Z każdym wyjazdem uświadamiam sobie jak niewiele potrzeba do życia. Kilka sztuk odzieży, dach nad głową i przynajmniej jeden ciepły posiłek w ciągu dnia. To tyle i aż tyle. Nie potrzebujesz przebierać się kilka razy w ciągu dnia. Nie musisz pić rano kawy, żeby się pobudzić do działania. Ba, nie potrzebujesz nawet brać codziennego prysznica.  Owszem, poziom prestiżu spada, wygląd się zmienia. Ale czy rzeczywiście jest to takie ważne? Człowieka nie określa przecież to jak pachnie czy wielkość ekranu telewizora.


Mówi się, że podróże kształcą. Owszem, ale dają coś jeszcze. Jest to świadomość, że na końcu naszej drogi nie będzie możliwości zabrania willi, samochodu czy pieniędzy. Ważniejsze będzie to co przeżyliśmy, kogo poznaliśmy, jaką wiedzę przekazaliśmy innym. Brzmi patetycznie, co nie? Jednak taka jest prawda. Ale nie dowiesz się tego siedząc w domu, choćby nie wiem jak duży i piękny był. Wyjdź z niego. Zostaw za sobą fotel, stół i stosy kosmetyków. Zabierz ze sobą ciuchy na dwa dni, szczoteczkę do zębów i mydło. Dorzuć jeszcze jakiś śpiwór, może karimatę i namiot. I wyjdź z domu. Rusz przed siebie. Najpierw pójdź do parku, później przez pola do miejscowości obok. Kolejnego dnia dostań się do województwa graniczącego z tym w którym mieszkasz. Idź dalej. Nie odpuszczaj kiedy się zmęczysz. Odpocznij i zasuwaj dalej. Po kilku dniach zauważysz zmiany. Twój system wartości zmieni się. Może nie będzie to jakaś super zmiana, ale zauważysz, że coś jest inaczej. Że to co do tej pory było koniecznością, teraz wylądowało na końcu listy. To będzie trudne, bolesne doświadczenie - zapewniam cię. Jednak po jakimś czasie uświadomisz sobie, że powiedzenie: "Co cię nie zabije - wzmocni" jest prawdziwe.
Po jakimś czasie wróć do swojego cudownego domu, swojej pracy, w której codziennie pracujesz ciężko by zarobić na kolejne niepotrzebne rzeczy. Uświadomisz sobie, że wszystko to nie ma najmniejszego sensu. Gromadzone przez lata sprzęty wydadzą ci się nieprzydatne. Zastawa dla dwunastu osób? Po co ci to, skoro ostatnie przyjęcie organizowałaś dziesięć lat temu? Pakiet trzystu kanałów w sieci kablowej? Z tego co wiem oglądasz tylko kilka z nich. I to sporadycznie, bo koledzy, którzy dawniej przychodzili oglądnąć ligę mistrzów, zajęci są pracą i gromadzeniem rzeczy.
Kiedy zaczniesz zastanawiać się nad użytecznością wszystkich tych rzeczy, zdasz sobie sprawę, że większość z nich od dawna zbiera tylko kurz. I po co? By podnieść poziom twojego prestiżu i zdecydować o wyższym miejscu w wyścigu o większą ilości niepotrzebnych rzeczy. Lepiej już to wszystko sprzedaj i wyjedź w kolejną, tym razem dłuższą podróż. To się opłaci. Będziesz miał ciekawsze życie, więcej wrażeń i w pakiecie godzinne opowieści dla swoich potomnych. To wszystko za pół darmo, a przynajmniej za cenę niższą niż nowy model samochodu.


Przemyśl to. Z własnego doświadczenia wiem, że podróż potrafi zmienić człowieka.

Jeśli ten tekst ci się podobał, zostaw komentarz, lajka na Facebooku, serducho na Instagramie lub Twitterze albo plusik Google'a Plus. Tego nigdy za wiele. Szczególnie jeśli inni mają możliwość poznania recepty na szczęście EkstraMisji.
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)