Pierwsza wyprawa rowerowa. Sprawdź na co zwrócić uwagę?

Sezon rowerowy nieoficjalnie zaczął się już kilka tygodni temu, kiedy słońce nieśmiało zaczęło wychylać się zza chmur, dając jako takie ciepło. Oficjalnie jednak świat fanów dwóch kółek odżył w połowie marca. Dziś, kiedy temperatura sięga nawet 25 stopni Celsjusza, niejednemu zapaleńcowi marzy się zorganizowanie dłuższej rowerowej podróży. Ale co zrobić, kiedy na swoim koncie masz jedynie jazdy do pracy i z powrotem? W dzisiejszym artykule pomogę ci przygotować się do pierwszej wyprawy rowerowej. A jest to niebywale proste.

Przeżycie przygody na dwóch kółkach marzyło mi się od dawna. Z zazdrością patrzyłem na podróżników, którzy na rowerze pokonywali setki kilometrów. Postanowiłem spróbować sił w tej dziedzinie i - co mnie szczególnie nie zdziwiło - spodobał mi się ten sposób na podróż. W zeszłym roku, w czasie pierwszej wyprawy rowerowej pokonałem wraz z moją dziewczyną kilkaset kilometrów wzdłuż polskiego wybrzeża, odbijając co jakiś czas w głąb lądu, by po jakimś czasie znów usłyszeć szum fal. Później, kiedy dojechaliśmy do ostatniej miejscowości na wschodnim krańcu pasma nadmorskiego - Piasków, stwierdziliśmy, że jest nam mało. Przepłynęliśmy Zalew Wiślany i szlakiem GreenVelo pojechaliśmy do Węgorzewa, skąd przez ponad tydzień jeździliśmy po okolicy poznając uroki mazurskich jezior. Jednak zanim wsiedliśmy na rowery w Świnoujściu, kilka tygodni poświęciliśmy na jako takie przygotowania. Nie były to specjalistyczne treningi pod okiem profesjonalistów. Sprzęt który kupiliśmy nie był z najwyższej półki. W zasadzie, ograniczyliśmy się tylko do posiadania roweru, sakw o ładowności pozwalającej spakować się na miesięczny wyjazd (w naszym przypadku niecałe 30 l na głowę plus namiot i karimaty) i określenia co chcemy z pewnością zobaczyć. Wbrew pozorom plan zakładający brak planu był najlepszy, ale warto jednak kilka rzeczy przemyśleć.

fot. pixbay.com

Rowerowy zawrót głowy.

Nie da się ukryć, że to właśnie pojazd, którym będziesz się poruszał będzie kluczowym elementem całej podróży. To na nim najpewniej spędzisz najwięcej czasu podczas wyjazdu i od niego zależeć będzie czy dojedziesz bez problemów do obranego celu. Nie będę jednak przekonywał cię do kupienia najlepszego, najnowszego i najbardziej zaawansowanego roweru tego sezonu. Moją pierwszą, miesięczną podróż wzdłuż polskiego wybrzeża (od Świnoujścia do Piasków), a później jeszcze dalej do Węgorzewa nad Jeziorem Święcajty przejechałem na rowerze totalnie nieznanej mi marki. Kupiłem go na Allegro za jakieś 350 zł. Posiadał nie najgorsze podzespoły, choć kierownicę musiałem wymienić na szerszą, dodać do niej rogi i wymienić jedną z opon na bardziej odpowiednią do dłuższych podróży. Nie ma amortyzatorów - nawet w siodełku, dynama czy specjalnie wzmacnianego bagażnika. Ot, prosty zestaw do codziennej jazdy. Przyznam, że bałem się z nim jechać na tą wyprawę, ale ostatecznie okazał się bezawaryjny. Być może był to czysty fart i na następnym wyjeździe rozpadnie się tuż za rogiem, ale póki co nie zamienię go na żaden inny.
Na co musisz zwrócić szczególną uwagę to geometria roweru. Mój rower przypomina bardziej "górala" niż rower trekkingowy, choć napisy na nim twierdzą zupełnie coś innego. Po dłuższej jeździe odczuwałem brak bardziej wyprostowanej pozycji i większy nacisk na ramiona. Jednak porównując moją stabilność i łatwość pokonywania ostrzejszych podjazdów do jazdy mojej dziewczyny - która jechała na typowej trekkingowej damce - to "pseudotrekking" zdecydowanie wygrywa. Jakby nie patrzeć w Polsce niewiele jest tras rowerowych poza miastami, gdzie będziemy mieć tylko i wyłącznie asfalt. W dużej mierze są to ścieżki leśne, polne drogi i nierówne "krajówki" o dosyć mocnym natężeniu ruchu samochodowego przy jednoczesnym braku pobocza. Na takie trasy w moim mniemaniu przyda się coś z nieco bardziej agresywną geometrią. Jednak wszystko zależy też od indywidualnego podejścia.

Kolejną rzeczą, na którą musisz zwrócić uwagę to opony. Na pokonywanym przez nas odcinku GreenVelo od Fromborka do Węgorzewa spotkaliśmy kilku rowerzystów z którymi mieliśmy okazję pobyć kilka dni i bliżej się poznać. Każdy z nich wyznawał zupełnie inne poglądy co do rowerowego sprzętu. Ja i Aga jechaliśmy na gładkich, w miarę cienkich oponach. Podobny zestaw miał poznany w okolicy Pieniężna Krzysiek. Spotkani Eryk i Justyna pokonywali trasę na masywnych MTB z oponami o agresywnym bieżniku. Tak naprawdę pojedziesz na wszystkim. Każda opona ma swoje plusy i minusy. Musisz dostosować jedynie ich typ do planowanej trasy. Dziś wiem, że na zbliżającą się wyprawę rowerową "GreenVelo EKSTRA Tour" (którą możesz wesprzeć dzięki Patronite) muszę wymienić opony na grubsze. Dzięki temu jazda w terenie będzie mniej męcząca, choć zapewne odbije się to na asfaltowych odcinkach.
Kierownica również ma ogromne znaczenie, choć bardziej mam tu na myśli same chwyty. Wysokość steru czy wychylenie jest już indywidualną sprawą, którą na dodatek można zmienić w czasie przerwy od jazdy. Chwytów tak łatwo w podróży się nie wymieni, chyba, że planujesz jazdę po trasie, gdzie dobrze zaopatrzone sklepy rowerowe są na porządku dziennym. Ja miałem ten komfort, że chwyty, kierownicę i rogi mogłem przenieść ze starego roweru górskiego na obecnie używanego. Dzięki temu nie musiałem zbyt wiele dopłacać do usprawnienia pojazdu.
Dobrze jest zaopatrzyć się w wygodne siodełko, które idealnie podeprze kości twoich czterech liter. Ja trafiłem w punkt z siodełkiem dołączonym do nowo kupionego roweru, ale ty takiego szczęścia możesz nie mieć. Sprawdź przed wyjazdem, czy pośladki nie drętwieją ci po dłuższej jeździe, a kości nie zaczynają boleć. Jeśli tak się dzieje, musisz zmienić siodełko. Ewentualnie sprawę mogą załatwić rowerowe spodenki ze specjalną wkładką. Jeżeli problem nie znika, rozważ wymianę siodełka.

Samo posiadanie roweru nie jest wystarczające do podjęcia próby pokonania dłuższej trasy. Warto poznać jak najlepiej sposób jego działania, zasady, jakimi kieruje się dany element i co zrobić, by działał sprawnie w przypadku awarii. Jeśli nie jedziesz sam, dowiedz się czy w gronie współtowarzyszy znajduje się osoba, która ma pojęcie jak naprawić poszczególne podzespoły. Taki mechanik ułatwi sprawne poruszanie się do przodu i wyeliminuje - przynajmniej w minimalnym stopniu - konieczność odwiedzania serwisów rowerowych na trasie. Całe szczęście większość usterek, które mnie i Agę w czasie wyprawy wzdłuż wybrzeża dotknęły, dało się załatwić na tzw. trytytki, klej i taśmę. A że Polacy to zdolni ludzie, to w awaryjnych sytuacjach naprawią wszystko - nawet buty nadające się do wyrzucenia (co prawda przy użyciu butaprenu, ale przynajmniej trzymają się do dzisiaj).

Akcesoria, które musisz mieć.

Dobrze, rower już masz. Teraz czas na odpowiednie doposażenie się. Z własnego doświadczenia wiem, że na pierwszą wyprawę nie ma sensu kupować najdroższych akcesoriów i sprzętu. Nie wiedziałem, czy podróże na dwóch kółkach spodobają mi się na tyle, żebym chciał inwestować w nie bardziej. I podobnie może być z tobą. Nawet jeśli czujesz ogromną ekscytację, po przejechaniu pierwszych 100 czy 500 km możesz uznać, że nigdy więcej nie wsiądziesz na rower. Co prawda kiedy ból tyłka znika, zaczyna się planowanie kolejnej rowerowej eskapady - to jest jak nałóg, tylko zdrowszy - ale z tobą może być inaczej. I nie ma w tym nic złego. Dlatego przemyśl, czy opłaca ci się na starcie wydać jednorazowo kilkaset złotych na same sakwy? Ja miałem komplet zwykłych sakw ze sklepu Presto za około 90 zł. Ani wodoodporne, ani super wytrzymałe, ale przejechały około 1200 km i się nie rozpadły (nie licząc urwanego jednego haka, ale to moja wina bo zahaczyłem o słupek). Wzmocniliśmy sakwy moje i Agi (też miała ten sam komplet) trokami, aby w razie turbulencji nie odczepiły się od bagażników. I w ten sposób przejechaliśmy z zachodu na wschód Polski totalnie dziwiąc się mijanym rowerzystom, którzy pukali się w głowę na wieść, że zapakowaliśmy się w nie na miesiąc i że spisują się bez większych problemów.
Wodoodporność zapewnialiśmy sobie przykrywając sakwy workami albo materiałami hydrofobowymi typu płachta biwakowa, którą i tak mieliśmy ze sobą, więc spełniała tylko dodatkową funkcję. Staraliśmy się nie jeździć w deszczu. Osobiście nie znam zbyt wielu zapaleńców, którym deszcz nie robi różnicy i bez mrugnięcia okiem jadą dalej. Większość chowa się pod wiatę i przeczekuje wszelkie nawałnice. A w cieplejsze dni wszystko bardzo szybko schnie, więc jeśli akurat nie użyjesz worków do zabezpieczenia odzieży, możesz przeznaczyć jeden dzień na doprowadzenie wyposażenia do względnej suchości.

Wbrew pozorom, wygodne buty to naprawdę istotna rzecz. Może i nie stawiasz stopy na ziemi zbyt często, ale kontakt z pedałem nie jest niczym przyjemnym (oczywiście bez skojarzeń). Wypróbowaliśmy klapki, sandały, czy buty do pływania. Najlepiej jednak sprawdziły się adidasy. Szczególnie podczas mocniejszego naciskania na napęd, pedał wciska się niemiłosiernie w stopę i jeśli podeszwa nie jest zbyt gruba odciski są murowane. Oczywiście można mieć SPDy czy inne cuda, ale cenię sobie wszechstronność, o czym pisałem nieraz w poprzednich publikacjach. Być może przemawia za mną brak doświadczenia, ale jakoś nie żałuję mojego wyboru.

Zestaw kluczy i części zapasowe to obowiązkowy element wyposażenia turysty rowerowego. Nie warto liczyć na serwisy, ponieważ zbyt wiele ich na trasie zapewne nie znajdziesz. Poza tym, większość usterek da się naprawić samodzielnie, zyskując nie tylko czas, ale i pieniądze. Tak jak wspominałem wcześniej, warto nauczyć się dokonywania mniej zaawansowanych napraw jak zmiana klocków hamulcowych, rozkuwania i spinania łańcucha, wymiany dętki lub opony, regulacji przerzutek, itp. To ratuje tyłek w najbardziej odludnych miejscach i pozwala nawet na prowizorycznie naprawionym sprzęcie dojechać do większej cywilizacji, gdzie uzyskanie specjalistycznej pomocy jest bardziej prawdopodobne niż na środku szczerego pola.

Mapy, GPSy, nadajniki. Jestem wyznawcą jedynej słusznej prawdy, że tylko papierowe (laminowane, na plastiku i tak dalej) mapy spełniają swoje zadanie w stu procentach. Dlatego wszelkie elektroniczne ustrojstwa będę odradzał. Mogą być dodatkiem, nigdy jednak nie powinny stanowić jedynego źródła wiedzy o trasie, która cię czeka. Elektronika może zawieść, papier raczej nie. Zaopatrz się w jak najbardziej aktualne mapy lub wydrukuj z internetu. To drugie rozwiązanie przyda się szczególnie w krajach, których opracowania kartograficzne nie są szeroko dostępne. 

Czego nam brakowało? Z pewnością dobrego oświetlenia. Ja miałem maciupeńkie lampki rowerowe z dwiema diodami LED z Decathlonu, Agata oświetlenie żarowe z zasilaniem na dynamo w piaście. Stwierdziliśmy, że na następną wyprawę musimy zaopatrzyć się w coś stanowczo mocniejszego, ponieważ jest to element, który znacząco poprawia bezpieczeństwo na drodze. Musieliśmy posiłkować się niezbyt mocnymi czołówkami. Ostatecznie jednak, planowaliśmy raczej nie jeździć po zmroku - sytuacje takie były sporadyczne i łatwo się z nich wychodziło.

Na chwilę przed wyjazdem.

Zanim udasz się w niezwykłą podróż, sprawdź, czy wszystko z tobą dobrze? Prócz tego, że psychiatra może stwierdzić u ciebie nadmierną radość życia, chorobliwą chęć poznawania nowych miejsc czy niemal autystyczny sposób postrzegania świata - nie martw się, to normalne - warto dowiedzieć się, czy chociażby któryś ząb nie zapragnie dać o sobie znać w najbliższym czasie. Jeśli planujesz wyjazd w egzotyczne kraje, sprawdź jakie szczepienia powinieneś odbyć. Pamiętaj, że niektóre z nich należy zrobić kilka tygodni wcześniej. Dlatego nie zostawiaj tego na ostatnią chwilę.
Ważne jest, aby zorientować się czy wjazd do jakiegoś kraju jest możliwy tylko i wyłącznie z wizą. Na niektóre czeka się dosyć długo, więc - podobnie jak ze szczepieniami - nie warto zwlekać.
Sprawdź także, czy twoje ubezpieczenie obejmuje rejon w który się udajesz, a także poznaj jego szczegóły. Niektóre ubezpieczenia tracą ważność poza granicami UE, w niektórych przypadkach musisz najpierw zapłacić za pobyt w szpitalu lub pokryć koszty leczenia, aby ubezpieczyciel zwrócił ci pieniądze. Dobrze jest wiedzieć czego możesz się spodziewać ze strony firmy, której powierzasz swoje bezpieczeństwo.

Rzeczą standardową jest dowiedzieć się, jakie zwyczaje panują w miejscu do którego się udajesz, czy zasady ruchu drogowego są inne niż w Polsce? Powiedz rodzinie gdzie się wybierasz i w jakim czasie planujesz pokonać trasę. Wbrew pozorom publikowanie na Facebooku, Twitterze lub innych mediach społecznościowych (do których profili EkstraMisji polubienia i śledzenia serdecznie cię zapraszam) informacji gdzie się znajdujesz, co robisz i gdzie będziesz za chwilę wcale nie jest takie złe. Najbliżsi mogą w ten sposób śledzić twój ruch i mieć pewność, że nic złego się nie dzieje.

Powyższe informacje są podstawą na której powinieneś oprzeć swoje przygotowania i późniejszą rowerową podróż. Pisałem to w większości z własnego doświadczenia, dlatego opinie na wiele tematów mogą być podzielone. Zachęcam cię do napisania na co ty zwróciłeś uwagę, co jest dla ciebie ważne? Podziel się również informacją, gdzie w tej chwili planujesz pojechać?
Pamiętaj również o śledzeniu EkstraMisji w mediach społecznościowych, a także o tym, że możesz wesprzeć dwie zbliżające się wyprawy - z czego jedną właśnie rowerową - za pośrednictwem portalu Patronite. Z góry dziękuję za wszelkie wsparcie i zapraszam do czytania kolejnych artykułów.
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

2 komentarze :

  1. Dzięki za ten wpis. Też szykuję się do mojej pierwszej wyprawy rowerowej i myślałem o wielu rzeczach na które muszę zwrócić uwagę a dzięki Tobie teraz sie w tym tylko upewniłem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Ja z kolei dziękuję za komentarz.
      Jeśli jesteś zainteresowany wyprawą rowerową, to z całego serca Ci polecam ten sposób podróżowania. Może trochę zdradzam własną miłość do pieszych wędrówek, ale nie da się ukryć, że rower umożliwia zobaczenie więcej rzeczy w krótszym czasie.

      Powyższy artykuł ma już ponad rok i kilka rzeczy zdałoby się uaktualnić. Może śledzisz funpage'a EkstraMisji na Facebooku i orientujesz się, że jestem na wyprawie rowerowej wzdłuż wschodniej granicy Polski. Na tym wyjeździe pojawiło się kilka rzeczy, które stanowczo należałoby dodać do powyższego tekstu. Dlatego uzbroj się w cierpliwość. Mam nadzieję, że za dwa tygodnie, kiedy wrócę z trasy zabiorę się za pisanie uaktualnień, zaległych i nowych artykułów. Wśród nich znajdzie się również odświeżone porady dla planujących wyprawę.

      Cieszę się, że mogłem jakoś wpłynąć na Twoje decyzje. Mam nadzieję, że pozytywnie odbije się to na Twojej przyszłej, pierwszej wyprawie.

      Pozdrawiam. Kuba.

      Usuń

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)