10 tricków na chorobę lokomocyjną.

Nudności, wymioty, ból głowy, bladość, obfite pocenie, złe samopoczucie. To tylko niektóre z objawów choroby lokomocyjnej. Dowiedz się jak ją pokonać, aby cieszyć się z jazdy samochodem czy autokarem. W końcu to dzięki nim dotrzesz dalej i szybciej, a twoja przygoda będzie mogła trwać jeszcze dłużej.

Za chorobę lokomocyjną odpowiada błędnik. Jednak funkcja wywoływania wspomnianych objawów nie jest jedyną, jaką ów część ucha wewnętrznego spełnia. To dzięki niemu czujemy gdzie jest dół, a gdzie góra. Jesteśmy w stanie określić w którą stronę idziemy i dzięki błędnikowi potrafimy zachować przy tym równowagę. Jest jak żyroskop w okularach do odtwarzania wirtualnej rzeczywistości czy ten wbudowany w smartfona, dzięki któremu możemy grać bez konieczności dotykania ekranu. Ale są momenty, kiedy nasz błędnik wariuje. Najczęściej tak się dzieje podczas poruszania się jakimś pojazdem (choć rower w tym wypadku odpada - nie słyszałem, żeby ktoś doznał choroby lokomocyjnej jadąc na nim). Wtedy następują przeróżne objawy, a najpopularniejszymi są właśnie bóle głowy czy nudności. W ekstremalnych sytuacjach, kiedy osoba chora nic z tym przez dłuższy czas nie robi, następują wymioty. A to z kolei wywołuje złe samopoczucie nie tylko u poszkodowanego, ale również u współtowarzyszy podróży. Na szczęście jest kilka sposobów, by uchronić siebie i innych przed skutkami tej uciążliwej choroby.

fot. slodkiezycie.com.pl
1. Zażyj leki.

Wow, odkryłem Amerykę! Nie od dziś wiadomo, że istnieją specyfiki, które mają za zadanie oddalić groźbę choroby lokomocyjnej. Zazwyczaj stosują je osoby, które mają z nią problem za absolutnie każdym razem, kiedy wsiadają do autobusu lub innego pojazdu. W takim wypadku lepiej zawczasu pomyśleć i zabezpieczyć się. Na rynku dostępnych jest naprawdę dużo leków - od ziołowych po te najpopularniejsze: diphergan czy aviomarin. Niektóre z nich są na receptę, inne kupisz nawet na stacji benzynowej. Pamiętaj jednak, że zazwyczaj taką tabletkę trzeba połknąć około godziny przed podróżą.

2. Jedz lekko.

Przed wejściem do autokaru nie napychaj się pięcioma stekami czy cheeseburgerami. Będąc jeszcze w podstawówce, niejednokrotnie obserwowałem jak moi rówieśnicy napychają się workami frytek, hamburgerów i zapijają to wszystko colą. Całe szczęście mnie mama nauczyła, żeby takiego śmieciowego żarcia unikać. Dzięki temu opiekunowie na wycieczkach mieli o jedną osobę mniej do niańczenia i pilnowania czy któreś nie zapaskudzi tapicerki w autobusie. Lepiej jest zjeść lekkostrawny posiłek składający się z jakiegoś owocu czy kilka sucharków.
W czasie podróży, jeśli to możliwe, unikaj konsumpcji, a na dłuższe przejazdy zaopatrz się w wodę niegazowaną. Jeżeli planujesz kilkugodzinną trasę, spakuj kilka bułek z lekkimi dodatkami.

3. Odpocznij.

Na większe prawdopodobieństwo wystąpienia choroby lokomocyjnej wpływają zmęczenie, stres oraz silne emocje. Jeśli denerwujesz się z powodu wyjazdu lub nadmiernie się nią ekscytujesz, postaraj się wyluzować przed wejściem do pojazdu. Najlepszym wyjściem jest zdrzemnąć się na chwilę przed podróżą lub zadbać o długi sen w noc ją poprzedzającą. Wypoczęty umysł i spokój powinny ograniczyć skutki choroby lokomocyjnej lub ją całkowicie wyeliminować.

4. Walcz o dobre miejsce.

Czy w dzieciństwie też słyszałeś wiecznie: "Nie siadaj na kole!"? Ja to słyszałem non-stop. Jednak nie zaobserwowałem związku pomiędzy zajęciem miejsca znajdującego się nad kołem autokaru, a nasileniem się choroby lokomocyjnej. Być może felerne miejsce, przed którym ostrzegali mnie rówieśnicy (i niektórzy dorośli) wyrobiło swą złą markę przez zwiększone drgania od zawieszenia? Tego nigdy nie pojąłem. Osobiście, jeśli już odczuwałem chorobę, to nie miała ona jakiegokolwiek związku z zajętym miejscem. Ale istnieją osoby, które unikają miejsc przy osi kół i siadają jak najbliżej kierowcy. I w zbawienne właściwości tego drugiego jestem w stanie uwierzyć. Kiedy siadam bliżej przedniego okna autobusu (w PolskimBusie można zająć miejsce nad kierowcą i na dodatek mieć niemal przednią szybę na nosie), a w samochodzie zajmuję miejsce obok kierującego, rzadziej "włącza" mi się choroba lokomocyjna.
Dodatkowo, z tego co wiem, dla podróżujących statkiem lub samolotem też istnieją miejsca mniej lub bardziej przyjazne.W przypadku tego pierwszego, lepiej jest zająć miejsce pod pokładem. Natomiast lecąc, lepiej jest usiąść na wysokości skrzydeł (choć znajdują się tam wyjścia ewakuacyjne i same miejsca są dodatkowo płatne - za dodatkową przestrzeń na nogi trzeba płacić).

5. Unikaj zapachów.

Chodzi bardziej o te intensywne, których źródło znajdziemy w przedziałach dla palących lub na ciele starszych kobiet. Dym papierosowy czy ostre perfumy tylko nasilają objawy chorobę lokomocyjną. Podobnie zresztą jest z jedzeniem kiełbasy przez współtowarzyszy podróży albo pasztetu. Staraj się być jak najdalej od intensywnych zapachów, ale sam również nie wylewaj na siebie połowy flakonu od ulubionego producenta. Uwierz mi, w przypadku wystąpienia objawów choroby stanie się on twoim najbardziej znienawidzonym.

6. Usiądź wygodnie.

Jeśli dziwiło cię dlaczego niektóre osoby nie lubią jeździć tyłem do kierunku jazdy, to odpowiedź jest prosta: choroba lokomocyjna. Ludzie cierpiący na nią powinni zajmować miejsca tylko i wyłącznie przodem do kierunku jazdy. Przy tym nie powinni zwijać się w kłębek niczym kot na nogach staruszki. Jeżeli nudności i wymioty w czasie podróży nie są ci obce, usiądź wygodnie na fotelu. Dodatkowo, jeśli chcesz się zdrzemnąć, użyj profilowanych poduszek w kształcie podkowy (lub "U" - jak kto woli). Latająca na wszystkie strony głowa i zgięta szyja to nie tylko ryzyko urazu. To prosta droga do wywołania choroby lokomocyjnej. Stabilizacja najważniejszej części twojego ciała to gwarancja, że objawy złagodnieją albo w ogóle nie wystąpią. 

7. Patrz daleko.

W czasie jazdy nie skupiaj się na bliskich obiektach. Czytanie książki czy wpatrywanie się w ekran telefonu gwarantuje niemal na pewno, że choroba lokomocyjna wystąpi. Lepiej jest patrzeć przed siebie, trochę ponad horyzont. Staraj się unikać gonienia wzrokiem po mijanych budynkach, drzewach czy migających liniach na jezdni. Skup się na odległych kominach fabryk, górach czy szyldach McDonald's.
Kiedy wzrok stara się wyostrzyć coś na stronach książki lub smartfona, albo zdążyć uchwycić szybko mijające obiekty, nasz błędnik wariuje. Ma przecież za zadanie utrzymać równowagę w poruszającym się pojeździe, w czasie gdy ty wygodnie siedzisz w fotelu. To może być frustrująca praca - nie dodawaj więc zmartwień błędnikowi, tylko postaraj się mu pomóc.

8. Rób przerwy.

W czasie podróży autobusem jest to raczej utrudnione, ale na dłuższych trasach kierowcy tych pojazdów muszą sobie też robić jakieś przerwy. Jeśli jedziesz samochodem, sprawa jest prostsza - wystarczy zjechać na pierwszą lepszą stację benzynową i tak chwilę odpocząć. Stanowczo najgorzej mają ci, których choroba lokomocyjna dopada w samolocie lub na statku. Tam zrobienie sobie przerwy jest raczej niemożliwe, dlatego skupię się tylko na dwóch pierwszych przypadkach.
Jak tylko masz taką możliwość, wysiądź z pojazdu i chwilę pospaceruj. Stanowczo unikaj siedzenia w jednym miejscu - nasiedzisz się w czasie jazdy. Podczas chodzenia głęboko oddychaj. Dzięki temu występujące nudności miną, a ty będziesz mógł na nowo rozsiąść się z fotelu.

9. Wąchaj.

Tutaj małe odstępstwo od punktu 5. Jeśli choroba cię dopadła, a nie masz żadnych leków przy sobie, poszukaj apteki lub sklepu zielarskiego by zakupić olejek miętowy lub z melisy (choć skoro będziesz już w jednym albo drugim, możesz kupić brakujące leki). Skrop nim chusteczkę i wdychaj jego zapach. Mięta i melisa łagodzą nudności i powinno ci się zrobić lepiej po kilku jej dawkach. Dodatkowo melisa ma właściwości odprężające i wyciszające, co tylko polepszy twoją sytuację. Tak jak wspomniałem - choroba lokomocyjna bierze się także od stresu lub nadmiernej ekscytacji.

10. Masuj się.

Brzmi dosyć ekscentrycznie, ale odpowiednie masowanie zwalcza objawy choroby lokomocyjnej. Stara i niezwykle skuteczna metoda masażu, zwana akupresurą polega na masowaniu kciukiem odpowiedniego punktu na przedramieniu. Znajdziesz go w odległości trzech palców od linii nadgarstka (od wewnętrznej strony). Wystarczy masować to miejsce przez minutę, a choroba powinna ustąpić. Możesz powtarzać zabieg - pod warunkiem, że jest w ogóle skuteczny. 

Jak widzisz, sposobów na uniknięcie albo zwalczenie choroby lokomocyjnej jest wiele. Zapewne nie wszystkie przedstawiłem. Dlatego jeśli coś przychodzi ci do głowy, podziel się tym w komentarzu. Być może znasz pradawne metody, których używali przodkowie by odbyć w spokoju podróż karocą lub na koniu? Napisz o nich. Takie historyczne ciekawostki bywają naprawdę zaskakujące.
Zapraszam cię też do podzielenia się linkiem do artykułu ze znajomymi. Udostępnij go na Facebooku, Twitterze, Google+ czy Instagramie. Na wszystkich tych platformach znajdziesz też profil EkstraMisji, do polubienia i obserwowania którego cię zachęcam.

Zbliża się również kilka wydarzeń, które możesz wesprzeć dzięki Patronite. Wejdź na www.patrotnie.pl/ekstramisja i dowiedz się więcej. Z góry dzięki za wsparcie.
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)