Jak nie dbać o buty trekkingowe? Praktyczne porady.

Od swojego obuwia wymagamy wiele. Zapominamy, że i one potrzebują naszej uwagi, by mogły spełniać swoje zadanie lepiej i przede wszystkim dłużej. Tak łatwo jednak doprowadzić swoje buty do ruiny.

Muszę przyznać, że pomysł na ten artykuł przyszedł mi do głowy, kiedy spojrzałem na swoje trekkingowe buty. W minimalny tylko sposób przypominają te, które kupiłem ledwie cztery czy pięć lat temu. Liczne rysy, totalnie starta vibramowa podeszwa czy brak jakichkolwiek właściwości, którymi szczycił się producent. To zostało z moich Chiruc Dynamic Gore-Tex. Potrafi się łza zakręcić w oku, a złość bierze górę kiedy pomyślę, że mogły jeszcze tyle kilometrów pokonać na moich stopach. Niestety - zaniedbałem je i o tym będzie dzisiejszy tekst. Jak nie dbać o swoje buty trekkingowe, by zniszczyły się w pierwszych dwóch latach użytkowania?

1. Czyszczenie... A raczej jego brak.

Aby buty straciły swoje właściwości szybciej, nie czyść ich regularnie. Używanie miękkiej szczotki? Przecież buty to nie dzieci, jak będą brudne nic się złego nie stanie. A przy okazji widać, że są używane. Jak u prawdziwego podróżnika przystało! Zresztą, skoro buty mają pomóc ci przedzierać się przez najeżone skałami jak zadek jeża tereny, to użycie twardej szczoty ryżowej albo druciaka nie powinno im zaszkodzić. Porysowane i poharatane wyglądają na używane. Jak u prawdziwego podróżnika!
Na co komu specjalne środki do czyszczenia silnie zabrudzonych materiałów? Jeśli błoto czy plamy nie chcą schodzić, najwyraźniej tak miało być. I wyglądają... Ciąg dalszy znasz.
Zależy ci aby skutecznie uniemożliwić późniejszą impregnację. Włóż buty do miski z wodą i użyj mydła. Albo wrzuć do pralki. Rewelacyjne pomysły, by jeszcze szybciej je uśmiercić.

2. Suszenie. 

Jeśli zastosowałeś się do ostatniej porady z punktu poprzedniego, to najprawdopodobniej twoje obuwie przypomina raczej gąbkę. Wyciśnij więc ją i odłóż na kaloryfer. Jeśli akurat nie ma sezonu grzewczego, możesz użyć farelki albo piecyka. Albo suszarki. Jednak z tego co wiem, zależy ci na szybkim zniszczeniu butów, a przy pomocy tego ostatniego narzędzia raczej długo będziesz czekał na efekty. Odradzam też pozostawianie mokrych butów w zacienionym i przewiewnym miejscu. Czekanie aż wyparuje z nich woda to istna mordęga. Szczególnie wkurzające jest to w czasie wyjazdów, kiedy po całym dniu wędrówki w deszczu, na rano muszą być już suche. Niby możesz użyć zgniecionych gazet, by "wyssać" z wnętrza wilgoć, ale przecież lepiej jest poczytać co w świecie słychać.
Co zrobić, kiedy nie masz już czasu na ich suszenie, a ociekające błotem lub topniejącym śniegiem buty wyglądają nieestetycznie w przedpokoju? Włóż je do pudełka. Najlepiej wcześniej umieść je w jakiejś reklamówce, bo zamoczą karton lub co gorsza inne buty w szafie. Spokojnie - nic im się nie stanie. Grzyby to legenda.


3. Impregnacja to zło.

Regularnie stosowane środki impregnacyjne tylko "zatykają" buta. Przez to twoja stopa może się niemiłosiernie pocić w czasie późniejszych wyjazdów. Spocone pięty i palce to największa bolączka. Dlatego nie używaj tych szarlatańskich specyfików. Lepiej przemęczyć się z przeciekającym butem, niż ze śmierdzącą skarpetką.
Słyszałem kiedyś o tym, że totalnie pedantyczni piechurzy impregnują jeszcze sznurowadła i język. Rany, toż to wywalanie pieniędzy w błoto. Jak ci przemokną, to świat się nie zawali.

4. Wystawianie na niesprzyjające warunki atmosferyczne.

Osobiście uważam, że między innymi w ten sposób można skutecznie zniszczyć membranę wewnątrz buta. Lepsze jest jeszcze tylko wspomniane wcześniej włożenie go do miski z wodą lub pralki. Nic tak nie pomaga w walce z bajerami umieszczonymi w butach, jak zalanie ich deszczem w czasie wędrówki. Przetestowałem i polecam. Zwyczajnie nie użyłem stuptutów - toż to przeżytek - i woda spływająca mi po nogawkach ciurkiem dostawała się do wnętrza buta. Oto cały przepis na udane zniszczenie membrany. Aby efekt był lepszy, wystarczy, że umieścisz buty chociażby na kaloryferze. Ach, miło jest czuć później ten pot na stopach. Jeszcze przyjemniej jest oglądać pęknięcia na skórzanej powierzchni obu butów. Istne dzieło sztuki.

5. Ścieranie podeszwy.

Czy brud, kurz i błoto tworzą już na twoich butach istną skorupę? A może woda przelatuje do ich wnętrza ze skutecznością Wodospadu Niagara? Mam nadzieję, że zadbałeś już o to by skórzana powierzchnia butów przypominała wyschnięte koryto rzeki. Teraz przyszedł czas, na ostateczne unicestwienie. Co musisz zrobić?
Wystarczy, że będziesz używał swoich butów. Zawsze. Wszędzie. Na każdą okazję. Nie ma znaczenia, czy ostatni raz byłeś w górach albo na jakiejś innej wymagającej trasie miesiąc temu. Butów używaj też w mieście. Najlepiej w te upalne dni, kiedy rozgrzany asfalt zmiękcza podeszwy, a ty czujesz się, jakbyś chodził po rozżarzonym węglu. Wystarczy kilka tygodni, a po bieżniku nie zostanie śladu. Równie dobrze mógłbyś później wejść na któryś szczyt w eleganckich półbutach. Właściwości izolacyjne czy antypoślizgowe niemal identyczne.

Brawo! Właśnie ukończyłeś niszczenie swojego trekkingowego obuwia. Jednak nie spoczywaj na laurach. Przed tobą jeszcze setki prób, dzięki którym efekt będzie jeszcze lepszy. Koniecznie podziel się swoimi metodami tutaj lub na którymś z mediów społecznościowych EkstraMisji. Udostępnij link do artykułu swoim znajomym. Niech też zniszczą sobie buty!

Nie zapominaj, że możesz wesprzeć działalność EkstraMisji poprzez serwis Patronite.pl.

Uwaga! Powyższy artykuł ma charakter satyryczny i punktuje najczęściej popełniane błędy wśród użytkowników butów trekkingowych. Nie zalecam wykonywania żadnej z powyższych porad, gdyż prowadzą one do zniszczenia obuwia. 
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)