Zima na rowerze. Obszernie o radości z jazdy wśród śniegu.

Czy się z tego cieszysz czy nie, musisz pogodzić się z faktem, że zima się zbliża. Jaka będzie taka będzie, ale jedno jest pewne: będzie raczej zimno, a czasami także biało i ślisko. Warto się na to przygotować, jeśli zamierzasz spędzić ten czas będąc aktywnym rowerzystą. Oto poradnik dla amatorów zimowej jazdy na dwóch kółkach.

Ostatnio zima stara się pokazać, że jeszcze potrafi przejąć kontrolę nad naszym kontynentem. Wychodzi jej to mniej lub bardziej, czasami przegrywając ze słońcem i dodatnimi temperaturami. Jednak nie da się ukryć - chłodny czas nadchodzi i będzie tylko gorzej. Dlatego dzisiaj chciałem podpowiedzieć ci, jak możesz przygotować się na zimową aurę, jeśli akurat chciałbyś spędzić okres do marca na rowerze.



Twój ubiór. Twoja ochrona.

I nie chodzi o to, żeby przy minusowych temperaturach włożyć na siebie wszystkie wiszące w szafie rzeczy. Wiele osób mylnie uważa, że tylko w ten sposób ochroni się przed panującym mrozem. To totalna bzdura! Musisz pamiętać, że w czasie wysiłku - a jazda na rowerze niewątpliwie nim jest - ciało zwiększa przepływ krwi, co skutkuje podniesieniem się również naszej temperatury. Szczelnie opatulając się, blokujesz możliwość wydostania się nadmiaru ciepła na zewnątrz. Zaczynasz się pocić. Jest to prosta droga do wychłodzenia, ponieważ kiedy zgromadzona na wewnętrznej części odzieży woda oziębi się, przekaże swoją niską temperaturę ciału. Zadziała jak zimny okład, a to w czasie przebywania na zewnątrz może skutkować przeziębieniem różnych okolic. Wiedząc to, z umiarem traktuj popularne "ubieranie się na cebulkę".
Dobrym rozwiązaniem jest ubranie się w taki sposób, aby po wyjściu z pomieszczenia odczuwać chłód. W czasie jazdy twoje ciało ociepli się i zgromadzone pod odzieżą powietrze, zapewniając ci w ten sposób dobrą izolację termiczną. Jeżeli po jeździe planujesz jeszcze długo przebywać na zewnątrz, zabierz ze sobą dodatkową bluzę lub kurtkę. Po zmniejszeniu wysiłku ciało bardzo szybko się wychłodzi.

Co musisz mieć koniecznie na sobie? Przede wszystkim czapkę, ciepłe rękawiczki i skarpetki. W zimie to właśnie kończyny najszybciej się wychładzają. Dlatego zawsze musisz chronić głowę, dłonie i stopy. Czapka nie musi być gruba - ważne, by chroniła uszy przed wiatrem. Decydując się na rękawiczki do jazdy zrezygnuj z tych zwykłych, miejskich. Pęd powietrza w czasie ruchu jest tak duży, że ich cienki materiał szybko przepuściłby chłód. Istnieje wiele modeli stworzonych specjalnie do zimowej rowerowej aktywności. Dobrze spisują się również rękawiczki narciarskie - szczególnie, kiedy dopadnie cię śnieżyca.
Zarówno czapkę, jak i rękawiczki czy skarpetki łączy jedno: nie mogą uciskać ciała. Stosując za ciasne elementy garderoby sprawisz, że przepływ krwi w tym miejscu będzie mniejszy, przez co nie będzie możliwe ocieplenie go. Dłuższe pozostawianie różnych części ciała w takim stanie spowoduje jego odmrożenie.

Ważne jest również, by chronić drogi oddechowe. Dlatego nie rezygnuj z ciepłej bandamki czy szalika. Ochronisz w ten sposób szyję i klatkę piersiową (w przypadku szalika), a komin możesz użyć do zasłonięcia ust - dzięki temu zimne powietrze nie będzie wpadało do przewodu oddechowego. Nie przesadzaj jednak z tą ochroną. Przez utrudniony przepływ powietrza szybciej się zmęczysz, bo do płuc dostanie się mniej tlenu niezbędnego do pracy m.in. mięśni.

Jaki materiał jest najlepszy? Stanowczo unikaj bawełny. Początkowo jest bardzo dobrym izolatorem. Jednak jej możliwości odprowadzania wody na zewnątrz są marne, a im bardziej moknie, tym te właściwości są gorsze. Skutkuje to tym samym, co zbyt wiele warstw - pocisz się i stopniowo ochładzasz.
Na zimową aktywność najlepiej sprawdza się tzw. bielizna termoaktywna. Należą do niej zarówno syntetyki, jak i wełna (np. merino). Wybierając ten element garderoby zwróć uwagę, by możliwie jak najlepiej przylegał do twojego ciała. Prawidłowo działająca bielizna termoaktywna wyprowadza zgromadzoną na ciele wodę na zewnątrz. Niemożliwe jest więc dokładne przeprowadzenie tego procesu, bez dobrego kontaktu z twoją skórą. Dlatego dokonując zakupu nie kieruj się swoją standardową rozmiarówką. W przypadku bielizny termoaktywnej, jej rozmiar nijak się ma do rzeczywistości - nawet jeśli nosisz L, będziesz musiał wybrać najpewniej M.

Elementem, który docenisz przede wszystkim w czasie jazdy w śnieżycy, są okulary. Możesz ich nie lubić, bo śnieżynki osiadają na nich i skutecznie zasłaniają świat. Ale nie ma nic gorszego, niż mrużenie oczu bo zewsząd bombarduje cię śnieg. Zresztą i na deszcz się przydadzą.
Jeśli nosisz okulary na co dzień, rozważ jazdę w goglach narciarskich. Pod moimi spokojnie mieszczę zwykłe okulary i dzięki temu moje możliwości wzrokowe nie są zaburzone.

Twój rower. Jego osprzęt.

Nie masz co marzyć, że twój rower wyjdzie z zimowych warunków bez szwanku. W dość krótkim czasie pojawi się rdza, rysy i trzeszczące elementy. Jednak możesz tego uniknąć lub chociaż zminimalizować negatywne skutki panujących zimą warunków.
Jeżeli masz taką możliwość, wymień przerzutki zewnętrzne, na te w piaście. Przerzuć się z v-brake'ów i u-brake'ów na hamulce tarczowe, bębnowe lub torpedo, które są skuteczniejsze i mniej podatne na warunki atmosferyczne. Również dobrym rozwiązaniem byłoby posiadanie ramy, która daje możliwość poprowadzenia linek i przewodów nie na niej, ale przez jej wnętrze. Ukrycie wszystkich newralgicznych elementów osprzętu sprawi, że wygrają bitwę z solą, wodą i zimnem, a ty nie będziesz musiał martwić się ich naprawą czy wymianą - chociaż właśnie poradziłem ci to drugie...
Jeśli mimo to nie zdecydujesz się na te bądź co bądź kosztowne posunięcie, pamiętaj, aby regularnie sprawdzać chociażby stan klocków hamulcowych, które o tej porze roku zużywają się szybciej.

Są w błędzie ci, którzy sądzą, że tylko tzw. "górale" zdołają jeździć w zimie. Ważne jest, aby na niepewnej i śliskiej drodze zapewnić sobie stabilną pozycję. Nie zaszkodzi również obniżyć swój środek ciężkości. Który typ roweru zapewni ci to wszystko? O dziwo rower miejski. Jeśli nie planujesz offroadowych wypadów za miasto i przedzierania się przez zaspy, to właśnie ten rodzaj pojazdu będzie najpewniejszy. Zapewnia bowiem zarówno wyprostowaną postawę, ale także ma obniżony środek ciężkości, co daje mu ogromną przewagę nad resztą dwukołowców.

A co z oponami? W zimie najlepiej sprawdzą się te o szerokim i bardziej agresywnym bieżniku. Wszelkie gładkie opony lub z wątłymi wypustkami zapewnią ci jazdę o której długo nie zapomnisz, a w najgorszym przypadku będzie to ostatnia rzecz jaką uda ci się zrobić za życia.
Nie ma sensu zakładać opon z kolcami. Nie dość, że są one cholernie drogie, to jeszcze są niepotrzebne, jeśli drogi nie są skute lodem.

Rowerowy łańcuch zużywa się w zimie znacznie szybciej niż w cieplejszych porach roku. Dlatego kiedy zaczyna on złowieszczo skrzypieć to znak, że jest z nim już bardzo źle. Jeżeli chcesz tego uniknąć, koniecznie smaruj go w miarę często smarem przeznaczonym na zimowe warunki. Podobnie jak ty, tak i łańcuch potrzebuje czasami się wykąpać. Zanurzając go w benzynie ekstrakcyjnej lub specjalnych specyfikach, wyczyścisz go z wszelkich zabrudzeń i tym samym przedłużysz jego żywotność.

Decydując się na jazdę w zimie musisz zaopatrzyć się w kilka dodatkowych akcesoriów. A są nim z całą pewnością błotniki i oświetlenie. Te pierwsze ochronią twoje ubranie (w szczególności te na plecach) przed rozbryzgującym się na prawo, lewo i w górę błotem. Co więcej, montując je unikniesz wożenia ze sobą tony śniegu, który w przypadku braku błotników osiądzie na ramie i kołach. W krótkim czasie może się okazać, że przekręcenie koła stanie się niemożliwe, bo zalegający w ten sposób nadbagaż skutecznie je zablokuje. Niestety, zdarza się, że to właśnie błotniki uniemożliwią ci oczyszczenie przestrzeni między nimi a kołem. Dlatego trzeba patrzeć na ten cud techniki nieco z przymrużeniem oka i mieć z tyłu głowy, że to co nam pomaga, może też zaszkodzić.
A jeśli chodzi o oświetlenie. Daje możliwość jazdy po zmroku, który o tej porze roku pojawia się dosyć szybko i trwa do późnych godzin porannych. Zwróć uwagę, aby twoje lampki dawały naprawdę mocne i pewne światło. Zasilanie dynamem może okazać się niewystarczające, ponieważ ślizgające się po kole zębatki nie przełożą się na wyprodukowanie dużej ilości prądu. Nie tyczy się to oczywiście dynam w piastach, które działają jakby nie patrzeć niezależnie od panujących warunków. Decydując się na zasilanie lampek bateriami, pamiętaj, żeby mieć w zapasie dodatkowe, w pełni naładowane. Niska temperatura powoduje szybsze zużywanie się energii, więc baterie, które normalnie wytrzymują kilka dni, w zimie podziałają nawet kilka godzin.

Twoja jazda. Twoje bezpieczeństwo.

Jak jeździć, by uniknąć wywrotek i kontuzji? Przede wszystkim wolno. Nigdy nie wiesz czy akurat zza rogu nie wyjedzie na ciebie samochód albo nie wyskoczy jakiś pieszy. A że twoje hamulce mogą działać gorzej, opony mieć mniejszą przyczepność - i co za tym idzie, dłuższą drogę hamowania - tylko pogarsza twoją pozycję. Nie ma co się śpieszyć. Niepotrzebnie się spocisz, a nikomu nie zaimponujesz, jeśli jadąc ponad 30 km/h nagle stracisz panowanie nad rowerem i wylądujesz na ziemi. Jedynym momentem, kiedy możesz - nawet musisz - przyśpieszyć, jest głębszy śnieg. Jazda w głębokim puchu nie różni się niczym od jazdy po piachu. Kto choć raz zwolnił w jednym lub drugim przypadku ten wie, jak się to kończy.
Jedź ostrożnie, czyli pewnie trzymając kierownicę, nie wykonując gwałtownych ruchów ani hamowania. Tutaj działają te same zasady co przy piachu. Z tą różnicą, że upadając w zimie nie obejdzie się bez mokrych czterech liter i bardziej bolącego łokcia.
Poruszaj się wszędzie tam, gdzie nie ma śniegu. A gdzie nie ma śniegu? Najszybciej odśnieża się jezdnie. Dopiero później drogowcy zajmują się chodnikami i ścieżkami dla rowerów. Dlatego nie miej skrupułów dla i tak już poddenerwowanych, zmotoryzowanych kierowców. Pamiętaj jednak, by nie nadwyrężać ich wątłych nerwów - nie jeździj jak wariat, nie wymagaj ustąpienia pierwszeństwa i nie wpadaj na skrzyżowania w ostatniej chwili.

Zastosowałeś się do wszystkich porad, by twoja jazda była bezpieczniejsza, ale mimo to właśnie czujesz, że upadasz? Zachowuj spokój i postaraj się upaść na prawo. Jeśli jedziesz po jezdni przy krawężniku (lub przy czymś, gdzie kiedyś się on znajdował) masz większą szansę by uniknąć samochodu jadącego za tobą. Dodatkowo warto wybierać raczej większe skupiska śniegu. Bardzo prawdopodobne, że akurat coś twardego się pod nim znajduje. Ale skoro masz wybierać pomiędzy twardą ścieżką i miękkim śniegiem z prawdopodobną ukrytą niemiłą niespodzianką, chyba lepiej wybrać to drugie. I nie czaruj się - upadki będą ci się zdarzać. Ważne, żeby wyciągać z nich lekcje na przyszłość. A jazda w zimie pomimo tego, że bardziej niebezpieczna, może stać się twoją ulubioną czynnością, jakiej z uśmiechem będziesz się oddawać.

Jeśli masz dodatkowe porady, wypisz je w komentarzu. Napisz jak ty radzisz sobie w zimie i na co zwracasz uwagę by jazda była przyjemniejsza. Udostępnij tekst znajomym, zalajkuj. Możesz też wesprzeć działalność EkstraMisji wchodząc na profil na Patronite i postępując według instrukcji. Zapraszam cię do czytania poprzednich i następnych artykułów pojawiających się na stronie.
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)