Wiedeński spacer. Kilka miejsc, które warto zobaczyć w stolicy Austrii.

Jeśli śledzisz fanpage'a EkstraMisji na Facebooku, to już zapewne wiesz, że pojechałem w zeszłym tygodniu razem z Agatą do Wiednia. A co przeżyliśmy i co widzieliśmy? - poniższa relacja zaraz wszystko ci przedstawi. Zapraszam na mały spacer po stolicy Austrii.

Podróż do Wiednia jest ostatnią z serii jednodniowych wycieczek po europejskich stolicach. Chciałbym polecić skorzystanie z promocji jakie PolskiBus.com wprowadza na tzw. trasy międzynarodowe. Nam udało się pojechać do stolic Czech, Węgier i Austrii płacąc po 18 złotych za osobę, w jedną stronę. Jest to według mnie bardzo korzystne, biorąc pod uwagę, że standardowa cena to około 100 złotych (tam i z powrotem). Chociaż akurat połączenie do miasta Mozarta i Beethovena wypadło pod względem czasu pobytu w rankingu najgorzej. Z Krakowa wyjechaliśmy stosunkowo wcześnie bo po 22:00 i dotarliśmy tuż przed 5:00. Nie jest to dobra godzina biorąc pod uwagę, że z dworca autobusowego do centrum idzie się spacerkiem około pół godziny. Dotarliśmy więc do centrum, kiedy wszystko było jeszcze pozamykane. Ma to też dobre strony - mogliśmy się przejść wieloma ulicami, które w ciągu dnia są mocno zatłoczone.


Założeniem tej wycieczki było rozeznanie się w terenie. W związku z tym, że nie mieliśmy za wiele czasu na konkretne zwiedzanie, postanowiliśmy urządzić sobie spacer przez najbardziej znane i cenione punkty na mapie Wiednia. Doszliśmy do wniosku, że następnym razem, kiedy do tej stolicy przyjedziemy na dłużej, będziemy wiedzieć już co konkretnie chcemy zobaczyć. No i będziemy dysponowali odpowiednim zapasem nie tylko czasowym, ale i gotówkowym. Bo co tu ukrywać - Wiedeń do najtańszych nie należy (szczególnie, jeśli zarabia się w złotówkach), a i poznanie oferowanych atrakcji trochę zajmuje. Co więc udało się nam zobaczyć?

Hofburg

To chyba najpopularniejsze miejsce, do którego udają się rzesze turystów, będąc w Wiedniu. Hofburg jest jednym z największych zespołów pałacowych w stolicy Austrii. Na ten zaszczytny tytuł zaczął w XIII wieku pracować Rudolf I, a zakończył dopiero Karol I w 1918 roku. Przez cały ten czas pałac był rozbudowywany i modernizowany.
Dziś w pomieszczeniach Hofburga mieści się m.in. najważniejsze na świecie - ze względu na ilość i jakość zbiorów - muzeum. Ponadto, część pałacu, a dokładnie "Skrzydło Leopolda", pełni rolę rezydencji prezydenta Austrii.

Gratką dla miłośników jeździectwa jest Hiszpańska Szkoła Jazdy Konnej. Stajnie mieszczą się w budynkach przy Placu św. Michała. Ciekawostką jest, że szkoła ta daje w ciągu roku około siedemdziesięciu występów. W ich czasie grana jest muzyka, której kompozytorami są najczęściej wiedeńscy czołowi twórcy - Strauss, Mozart itd. Wstęp na taki pokaz nie jest tani. O ile cena ze zniżką dla dzieci około 25 euro lub za miejsce stojące w wysokości 30 euro jest jeszcze do przełknięcia, to już 190 za miejsce siedzące w pierwszym rzędzie bije po kieszeni. Niemniej, warto odwiedzić chociaż same stajnie, szczególnie, że zostały one wpisane wraz z wiedzą o klasycznym stylu jazdy konnej na austriacką listę dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Dodatkowo warto wiedzieć, że co roku w Hofburgu organizowany jest cesarski bal sylwestrowy - jeden z najpopularniejszych na świecie.
Według mnie warto okrążyć z każdej strony cały teren. Zupełnie przypadkowo trafialiśmy na piękne dziedzińce, potężne pomniki czy mniejsze pałacyki.

Budynek austriackiego parlamentu


Wychodząc z ogrodów pałacu Hofburg i przechodząc przez ulicę, trudno się przez moment odnaleźć w nowym otoczeniu. Będąc jeszcze chwilę temu wśród renesansowych czy barokowych budowli, ciężko jest się przestawić na zupełnie odmienny styl jaki reprezentuje budynek parlamentu. Wszystko za sprawą Theophila Hansena, który nadał mu grecki charakter. Duński architekt był odpowiedzialny za stworzenie gmachu, którego wszystkie elementy będą ze sobą współgrały. Dlatego też podczas prac budowlanych (które notabene trwały niecałą dekadę) Hansen zaprojektował nie tylko zewnętrzną bryłę, ale również dekoracje wewnętrzne: rzeźby, żyrandole czy meble. Całość spodobała się cesarzowi, ponieważ po wybudowaniu gmachu w 1883, architekt został uhonorowany tytułem barona.
Przed budynkiem stoi najbardziej znany element całego kompleksu - fontanna Ateny, która w całości jest alegorią dla ustawodawczych i wykonawczych uprawnień państwa oraz przedstawieniem najważniejszych rzek cesarstwa austro-węgierskiego.
Osobiście mam mieszane uczucia co do całej budowli. Nie wiem co właściwie chciał osiągnąć cesarz Franciszek Józef, zlecając budowę gmachu w takim stylu. Totalnie nie pasuje do reszty zabudowań. Może zwyczajnie jestem uosobieniem totalnej ignorancji dla architektonicznych perełek tego typu?

Schwarzenbergplatz


Niedaleko wejścia do ogrodów wiedeńskiego Belwederu, w północnej ich części znajduje się Plac Schwarzenberg. Ten niewielki, choć reprezentatywny obszar został przeznaczony pod pomnik upamiętniający Armię Czerwoną, której około 17 tysięcy żołnierzy zginęło podczas krwawej Bitwy o Wiedeń w 1945 roku.
Pomnik przedstawia żołnierza ze złotymi hełmem i radzieckim herbem oraz z sowiecką flagą, a na jego piersi dumnie prezentuje się tzw. pepesza.
Co ciekawe sami wiedeńczycy nie są zadowoleni z obecności tej budowli. Bądź co bądź przypomina on o nieciekawych kilku tygodniach sowieckiej okupacji po II wojnie światowej. Wielu przeciwników pomnika protestowało domagając się jego usunięcia. Ostatecznie jednak tego nie zrobiono, za co w 2007 roku - podczas wizyty na Schwarzenbergplatz - osobiście podziękował Władimir Putin.

Ratusz

Pięknie prezentuje się wiedeński ratuszowy plac i sam ratusz o tej porze roku. A co już totalnie nas urzekło, to lodowisko, które zostało wybudowane wśród bożonarodzeniowych budek oraz drzewek na skwerku. Nie była to standardowa prostokątna tafla, lecz istny labirynt z licznymi skrzyżowaniami, dróżkami i serpentynami. Pośrodku umieszczono dużą kulę, wewnątrz której znajdowała się makieta ratusza. Kiedy lodowisko działało, sztuczny śnieg fruwał wokół miniaturowego budynku przywodząc na myśl popularne jeszcze kilka lat temu zabawkowe śnieżne kule.
Sam ratusz także trafił na nasze osobiste listy największych cudów architektury. Neogotycka budowla z końca XIX wieku jest siedzibą wiedeńskiego burmistrza, rady miasta. Dodatkowo jest centrum zarządzania krajem związkowym Austrii, jakim jest Wiedeń.

Katedra św. Stefana


Robi wrażenie. Z zewnątrz surowa, groźna. W środku pełna ciepła oraz bogactwa. Nie sposób przejść obok tej katedry obojętnie. Jej widok trochę nawet przytłacza. Niewątpliwie jest perełką na mapie Wiednia i to na dodatek jedną z najstarszych tego typu w całej Austrii. A jeśli na kimś jeszcze nie zrobiło to wrażenia, to warto napisać, że katedra św. Stefana jest największą europejską świątynią.
Posiada cztery wieże, z czego najwyższa ma ponad 136 metrów. Z ich szczytów rozbrzmiewa aż 22 dzwonów, a wśród nich ten najważniejszy - Pummerin.
Pomimo dosyć niespokojnej historii świątyni, w środku przetrwało wiele dzieł sztuki. Należą do nich ołtarz z Wiener Neustadt, grobowiec Fryderyka III, późnogotycka kazalnica czy obraz Matki Boskiej z Pócs. Katedra jest też miejscem, gdzie znajdują się groby austriackiej linii Habsburgów i zasłużonych austriackich postaci.

Hoher Markt

Jest to najstarszy plac w Wiedniu. Jednak większość turystów udaje się tam nie dla podziwiania "Fontanny Weselnej", choć i ona jest nie lada gratką, jeśli ktoś akurat pasjonuje się takimi zabytkami. My totalnie przypadkiem trafiliśmy na ten plac i przy okazji odnaleźliśmy zegar Anker.
Jest to wykonany z brązu i miedzi figuralny zegar, który przedstawia co godzinę jedną z dwunastu postaci, które w przeszłości przysłużyły się miastu lub były po prostu jego sławami. W południe można zobaczyć cały ich komplet. Planowaliśmy wrócić na ten plac właśnie o 12:00, ale zwyczajnie wyleciało nam to z głowy. Jednak z całą pewnością kiedyś wrócimy na Hoher Markt by oglądnąć pokaz. W końcu skoro widzieliśmy podobny zegar w Pradze, szkoda byłoby nie zobaczyć i tego.

Augarden


Na nas ogrody nie zrobiły jakiegoś ogromnego wrażenia. Wiemy jednak, że byliśmy w nich w czasie niezbyt sprzyjającej bujnej roślinności porze roku. Dlatego trzeba będzie odwiedzić Augarden jeszcze raz, najlepiej na wiosnę. Jakby nie patrzeć, są to najstarsze ogrody barokowe w mieście. Ciekawostką jest, że to właśnie w Sali Ogrodowej zamku Augarden odbył się 26 maja 1782 roku pierwszy z tzw. Koncertów Porannych Mozarta.
Uwagę przykuwa również potężna, masywna wieża, której przeznaczenia nie znaliśmy aż do teraz, kiedy piszę ten tekst. Okazało się, że jest to bunkier z czasów II wojny światowej. Muszę przyznać, że jego widok wzbudza grozę.

Prater


Prater z całą pewnością zapamiętam na długo. Niby słyszałem od Agaty, że ten park rozrywki jest ogromny, ale nie spodziewałem się, że aż tak. Stworzono istne miasteczko w pełnym tego słowa znaczeniu. Można było się zgubić pomiędzy licznymi alejkami, zaułkami, a przede wszystkim wieloma atrakcjami. Gdyby nie miesiąc w którym odwiedziliśmy Prater, zastalibyśmy najpewniej tłumy bawiących się dzieci i dorosłych. W miejscu jak to bariery tzw. "dorosłości" przestają zapewne działać, kiedy widzi się poplątane kolejki górskie, domy strachów czy wielopoziomowe tory kartingowe. Całość dopełniają bary i restauracje jak Rollercoaster. Jego firmową perełką jest sposób podawania zamówionych napojów czy posiłków. Drogę pomiędzy kuchnią a klientem pokonuje za pomocą skomplikowanego systemu podobnego do rollercoastera. Zamówienie układa się na specjalnym wózeczku, które mijając zgromadzonych, chwilowo nawet opuszczając budynek, pędząc w górę i dół, w bok i do góry nogami trafia po chwili do klienta. Ten, zanim skonsumuje cokolwiek musi podnieść z podłogi swoją zgubioną z wrażenia żuchwę. Osobiście żałuję, że musiałem ten proces obserwować za pośrednictwem telebimu wystawionego przed lokalem. Niestety, większość atrakcji jest o tej porze roku już zamknięta. Będziemy musieli wrócić na Prater nawet tylko dla tej jednej restauracji. A powodów do powrotów jest tyle ile urządzeń zgromadził ten park rozrywki.
Najpopularniejszym jest oczywiście młyńskie koło z 1897 roku. Wielu turystów korzysta z wolnego tempa kolejki, żeby móc zrobić zdjęcia panoramy Wiednia. Ciekawostką jest, że przed II wojną światową koło mieściło na sobie aż 30 gondoli. Niestety, zniszczenia ich podczas walk spowodowały, że po remoncie na swoje miejsce wróciła ledwie połowa.

Belweder


Ogród Belwederu - podobnie jak Augarden - nie robiły takiego wrażenia jakie byłoby na wiosnę czy lato. Niemniej przejście się wzdłuż licznych rzeźb czy fontann było przyjemnością samą w sobie. Szczególnie, jeśli spacer zaczynało się przy Pałacu Schwarzenberg a kończyło przy Pałacu Belwederu. Jego południowa fasada odbijała się w tafli sporego stawu, które dodatkowo zostało przystrojone kilkoma dużymi, świecącymi gwiazdami. Taka oprawa sprawiała wrażenie magiczności, biorąc pod uwagę, że wszędzie dało się poczuć już świąteczny klimat. Gdyby nie mróz, który z każdą godziną stawał się coraz silniejszy, pewnie zdecydowalibyśmy się na krótki odpoczynek w tym miejscu.

Kościół św. Karola

Kiedy pierwszy raz zobaczyliśmy go na żywo, od razu skojarzyłem go z Błękitnym Meczetem w Turcji. Oczywiście kościół ten nie jest tak potężny jak wspomniana turecka świątynia, jednak na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie podobnego. Szczególnie, jeśli patrzy się nań z oddali, stojąc po przeciwnej stronie zbiornika wodnego. My trafiliśmy akurat na czas, kiedy wody nie ma. Zastąpiono ją słomą, w której tarzały się dzieci. Miło było się położyć na mięciutkim sianku. Z racji dosyć przyzwoitych właściwości izolujących, nie potrzebowaliśmy żadnej dodatkowej warstwy pod sobą. Zewsząd dobiegał gwar z pobliskich kiermaszów bożonarodzeniowych. A nad tym wszystkim górowała kopuła i dwie jasne wieżyczki kościoła św. Karola.
Został on wybudowany w 1713 roku po ostatniej z wielu epidemii dżumy jakie nawiedziły tą stolicę. W środku można podziwiać m.in. tetragram umieszczony nad głównym ołtarzem czy eliptyczną kopułę - widoczną zresztą również od zewnątrz. Ciekawie prezentują się dwie kolumny. Nawiązują one do rzymskiej kolumny Trajana oraz kolumny Antonina Piusa i podobnie jak te włoskie odpowiedniki, posiadają na swojej powierzchni portyki. Choć te w Wiedniu tworzą akurat dwie spirale.
Warto wybrać się pod kościół wieczorem, kiedy liczne reflektory efektownie oświetlają całą budowlę.


Hunderwasser House


O tym, że Wiedeń jest pełen kontrastów utwierdzają odwiedzających takie budowle jak Hunderwasserhaus. Jest to kompleks mieszkalny stworzony przez artystę Friedensreicha Hunderwassera. Same wnętrza budynku nie są udostępnione do zwiedzania prócz niewielkiej alejki pełnej sklepików i kawiarenek.
Co ciekawe artysta za zaprojektowanie domu nie przyjął zapłaty.Budowa pochłonęła około 6 milionów euro, a jej powierzchnia to 3550 m kw.
Warto odwiedzić to miejsce i na własne oczy oglądnąć tą nietypową kamieniczkę. Dla jednych zapewne będzie kiczowata, dla jednych stanie się inspiracją. My mieliśmy kupę radości z jej podziwiania.
W jednym ze sklepów mieści się niewielkie i trochę prowizoryczne muzeum poświęcone artyście i stylu, jaki prezentuje.

Czy to wszystko co zobaczyliśmy w Wiedniu? Nie - jest tego więcej, jednak ja wybrałem te, które w moim mniemaniu warto zobaczyć (albo przynajmniej przejść obok). Gdybym miał wchodzić w szczegóły każdego miejsca zapewne relacja byłaby znacznie dłuższa i mogłaby być nużąca. Aktualnie jestem zadowolony z efektu i mam nadzieję, że i tobie się spodoba. Zachęcam również do kontaktu, jeśli chciałbyś dopytać o szczegóły wyjazdu. Polecam również samemu wybrać się do Wiednia. W końcu najlepiej poznaje się miejsca jeśli samemu się je zobaczy, dotknie i powącha.


Przed nami jeszcze jedna relacja - z Pragi. Zastanawiam się jeszcze nad jego konstrukcją, dlatego zdecydowałem się opublikować najpierw teksty o Budapeszcie i Wiedniu. Śledź EkstraMisję na Facebooku, Twitterze czy Google+. Zachęcam również do komentowania, lajkowania i udostępniania odnośników do strony znajomym. A jeśli stwierdzisz, że podoba ci się to co robię i chciałbyś wspomóc moje działania, koniecznie odwiedź moje konto na Patronite.pl.
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)