Zjawy, tajemnice, skarby. 5 nawiedzonych miejsc w Polsce.

Halloween zbliża się wielkimi krokami. Zarówno dzieci, jak i dorośli w wielu krajach zachodnich zapewne już mają zakupione stroje, dzięki którym zamienią się w przerażające postacie. Ja z kolei przygotowałem listę pięciu nawiedzonych miejsc, których tajemnice warto poznać.

Pomimo tego, że w Polsce święto to wzbudza wiele kontrowersji, duża część z was w nocy z 31 października na 1 listopada pogrąży się w zabawie. Niektórzy - głównie młodsi - będą biegać od drzwi do drzwi na swoich osiedlach i wykrzykiwać: "Cukierek albo psikus!". Starsi skupią się na licznych imprezach tematycznych i wbiją się w niezwykłe, a nawet przerażające stroje, by do rana tańczyć i szaleć. Dla spragnionych ciekawostek - specjalnie z okazji Halloween - przygotowałem małą listę nawiedzonych miejsc. Być może kiedyś wybierzecie się do któregoś? Kto wie co wśród opuszczonych korytarzy czy ruin zobaczycie?


Zamek w Ogrodzieńcu

Stoi pośród ostrych skał. Pozostałości po murach zamku Ogrodzieniec tworzą dziś największe i najlepiej zachowane ruiny tego typu w Polsce. Co ciekawe, miejsce to przyciąga do siebie wielu pasjonatów i badaczy zjawisk paranormalnych. Legenda, którą zarówno miejscowi, jak i znawcy tematu przekazują sobie od wieków głosi, że wśród średniowiecznych murów widuje się potwornego psa o płonących żywym ogniem ślepiach. Ciągnie on za sobą straszliwie gruby i brzęczący łańcuch, czym skutecznie potrafi zmrozić krew w żyłach wszelkim, nawet największym niedowiarkom. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że większość zwierząt, które zamieszkują zamek i jego okolicę dziwnie się zachowuje - szczekają, warczą czy uciekają w popłochu. Twierdzi się, że ów przerażający stwór to pokutujący były kasztelan, Stanisław Warszycki, który osobiście doglądał tortur poddanych. Został on porwany przez demony i zamieniony w potwornego psa.
Jeśli jeszcze nie udało mi się was przerazić, zachęcam do rozważenia opcji nocnego zwiedzania zamku. Jej koszt jest dosyć spory, choć jeśli zbierzecie grupę 35 osób, wstęp wyniesie tylko 45 złotych. W czasie prawie godzinnego spaceru poznacie mroczne historie różnych zakamarków, a i zobaczyć jakiejś zjawy również nie będzie trudno.

Zamek w Malborku

Jest chyba najpopularniejszym nawiedzonym miejscem w Polsce. Nie tylko przez to, że myśląc "zamek" większość z nas zaraz po Wawelu przypomina sobie o istnieniu Malborka. Jest z nim coś nie tak, skoro jednym z korytarzy boją się przejść psy. Tylko nie wiadomo co to takiego. Nie ma jednak wątpliwości jacy lokatorzy sprzed wieków zdecydowali się nie opuszczać swego domu. Świadkowie twierdzą, że widywali na zamku dwóch rycerzy, którzy swe głowy trzymali pod pachami. Zakonnikom tym ścięto je w walce. Mimo znaczącego pogorszenia się ich stanu zdrowia, nieprzerwanie pilnują wejścia do sekretnych komnat, gdzie podobno schowane są nieprzebrane skarby.
W lochach często rozrabiają czorty i zjawy. Jednak najciekawszą z nich jest bezgłowy koń, który ujawnia się raz w roku. W noc sylwestrową wybiega on z podziemnych czeluści by okrążyć trzykrotnie mury zamku, a później na nowo schować się na kolejne miesiące.

Las w Witkowicach

Nie bez przyczyny określa się go mianem "polskiego Blair Witch". Tutaj również w 2001 roku - podobnie jak w filmowej produkcji - w tajemniczych okolicznościach zaginęła grupa dziewięciu studentów. Podobno wybrali się oni do lasu, gdzie chcieli uczcić początek roku akademickiego. Niestety po imprezie żadnego z nich nie odnaleziono. Ile w tym prawdy, a ile wypitych procentów - trudno stwierdzić. Jednak niektórzy mieszkańcy wierzą w tajemniczą i złowrogą moc, które czai się gdzieś pomiędzy drzewami.
Cóż, dla wielu będzie to tylko wymysł miejscowych by zwrócić na uwagę na Witkowice. Jednak ilu znajdzie się śmiałków, którzy - mając na uwadze los filmowych bohaterów obu części "Projektu Blair Witch" - skuszą się na zbadanie tej legendy?

Zamek w Suchej

Kolejny zamek, choć ten podejrzewam większość z was będzie kojarzyć pod inną nazwą - Czocha. Jest to miejsce wielu tajemniczych historii i bytowania duchów. Na zamku Czocha rządzą kobiety. Jedną z nich jest zjawa Ulriki, którą Joachim von Nostitz uśmiercił po tym, jak ta zdradziła go z o wiele młodszym mężczyzną. Zabawy żony Joachima zapewne nie wyszłyby na jaw, gdyby nie fakt, że zyskał on syna, którego nie miał prawa spłodzić ponieważ przebywał na bardzo długiej wyprawie wojennej. W złości strącił Ulrikę do lochów, dzięki zapadni wbudowanej w łóżko. Swoją drogą, von Nostitz musiał przewidzieć zdradę żony. Bo kto normalnie tworzy łóżko z zapadnią? Niemniej, Ulrika w podziemiach straciła życie i teraz biedaczka wałęsa się po zamku.
Zamek w Suchej nie ma chyba szczęścia do kobiet w nim mieszkających. Drugą zjawą bowiem jest Gertruda. Nie zyskała w czasie swojego życia zbyt przychylnej opinii. Podobno za worek złota wpuściła wrogą armię do zamku podczas wojen husyckich. Zbyt długo się jednak tym wątpliwym bogactwem nie nacieszyła, bo kiedy zamek odbito, za zdradę skrócono ją o głowę.
Podobnie jak w Ogrodzieńcu, tak i tutaj organizowane są nocne zwiedzania.

Rynek w Nowym Sączu

Michał Sędziwoj to siedemnastowieczny alchemik z Nowego Sącza. Podobno zgłębił on tajemnicę przemiany ołowiu w szczere złoto. Mówi się, że posiadał również kamień filozoficzny, który odpowiednio spreparowany otwierał możliwość zaznania długiego życia. Rozsławił się on dzięki umiejętnościom, które prezentował na wielu dworach królewskich. Swoimi zdolnościami zachwycił niejednego arystokratę, a nawet całe rodziny królewskie. Jednak los chciał, że w czasie pokazu dla Zygmunta III Wazy coś poszło nie tak i nie udało mu się przemienić nawet srebrnej monety w złotą. Zrozpaczony porażką zakończył swą działalność i po kilku latach zmarł. Po tym nieszczęśliwym czasie zaczęto widywać go właśnie na rynku Nowego Sącza. Ubrany w profesorską togę podobno snuje się wśród kamienic i rozsypuje wszędzie złote dukaty. Jeśli kiedyś ktoś z was będąc w tym mieście zobaczy jegomościa pasującego do tego opisu i na dodatek nie będzie on rzucał swego cienia, to znak, że spotkaliście Sędziwoja.

Koniecznie dajcie znać, czy zdecydowaliście się na którąś z moich propozycji. A jeśli spotkacie którąś ze wspomnianych w artykule zjaw lub upiorów, podzielcie się relacją z bliskiego spotkania. Czekam na wasze komentarze tutaj, bądź na którymś z fanpage'ów. Macie do wyboru Facebook, Twitter, Bloglovin lub Google+.

Jeśli czujecie, że chcielibyście, aby EkstraMisja działała nadal, zachęcam was do odwiedzenia działu "Patronat" albo kliknięcia baneru z napisem "Wesprzyj mnie..." znajdującego się po prawej stronie. Dowiecie się w jaki sposób możecie pomóc w rozwoju bloga.
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)