Simond Alpinism 22l. Mały, ale wariat.

Jestem ostatnio w nastroju do recenzowania swojego sprzętu. Po opublikowaniu na końcu zeszłego tygodnia opinii na temat plecaka Regatta, dzisiaj wezmę na warsztat kolejny. Będzie nim plecak alpinistyczny Simond Alpinism 22l.

Przyznam szczerze, że zakup tego elementu ekwipunku był zupełnie spontaniczny. Jednak biorąc pod uwagę okoliczności nabycia, ma dużo wspólnego z Regattą. Otóż oba plecaki są prezentami urodzinowymi - Regattę sprawiła mi Mama, Simonda Siostra. Niemniej, kupienie tego drugiego było kwestią chwili, niż dłuższych poszukiwań. Od pewnego czasu co prawda marzył mi się plecak mniejszy niż 45l, który mógłbym przeznaczyć na codzienne użytkowanie, a podczas wyjazdów na podręczny bagaż. Od kilku miesięcy męczyłem się już z miejskim plecakiem ze specjalną przegródką na laptopa. Ci, którzy wybierali się na jakieś wycieczki z takim kwadratowym klockiem będą wiedzieli co ja czułem. Zero możliwości kompresowania niewypełnionego miejsca, cholernie niewygodne szelki, brak usztywnienia pleców... Jest tego jeszcze trochę, ale przekazałem chyba ogólną myśl: "plecak na laptopa to porażka na wyjazdach".
Często musiałem albo kokosić się z Agą w jednym, 35-litrowym plecaku albo dźwigać któryś z większych, nabawiając się tym samym bólu pleców i otarć. Więc, kiedy już wszedłem do Decathlona i zobaczyłem Simonda, wiedziałem, że będzie mój. Takie rzeczy się czuje gdzieś w głębi. Od tamtej pory praktycznie się nie rozstajemy. Służy mi i na wyjazdach i w miejskiej dżungli. Sprawdza się jako plecak rowerowy oraz transportowy (zakupy, ciuchy, materiały na zajęcia czy kanapki do pracy). Ale co ma w sobie takiego cudownego? Czas na specyfikację!

Źródło: Decathlon.pl
Biorąc ten plecak do ręki w pierwszej chwili skojarzy się nam z odwróconym jajkiem - od dołu węższy, poszerzający się ku górze. Zobaczymy również dużą szpejarkę, dwa długie troki, pętlę na czekan. W tym wszystkim komponuje się niewielka kieszeń z przodu, gdzie można pomieścić wbrew pozorom dużo rzeczy - portfel, rękawiczki, okulary.
Kiedy obrócimy plecak, ujrzymy płaskie obicie pleców. Nie żadne cudacznie fikuśne gąbeczki z technologią "się nie spocisz". Prostota. Do tego dwa szerokie i bardzo wygodne pasy szelek, a na każdej z nich dodatkowa pętla, by chwycić szelki w dłonie podczas marszu i odciążyć się nieco bardziej albo poprawić ułożenie plecaka. Obok znajdziemy również po jednej paskowej gumce, przez którą można przeciągnąć rurkę camelbaka lub zawiesić okulary. Próżno szukać na łączeniu szelek z resztą plecaka jakiś tasiemek ściągających i regulujących. Wydaje mi się, że ani razu ich nie potrzebowałem. Całość idealnie przylega, w czym pomaga dodatkowo niewielki pas biodrowy. Mogłoby się wydawać, że opasanie bioder taką tasiemką to przepis na nieprzyjemne odciski. Jednak mam wrażenie, że konstruktorzy skupili się na zimowym zastosowaniu plecaka. Dlatego też, kiedy mamy na sobie kurtkę bądź grubszą bluzę, wątły pas biodrowy przestaje być problemem. Zresztą ma on nam służyć głównie do stabilizacji, ponieważ funkcję odciążającą raczej odrzucamy - w tak małym plecaku ciężkich rzeczy się po prostu raczej nie nosi.

A co Simond ma w środku? Mega przestronną komorę. Spokojnie można schować do niej linę, kask i cienką kurtkę albo bluzę. Wspomniana "odwrócona jajowatość" pomaga w pomieszczeniu tego dobytku. Rzadko się zdarza, żeby ktoś pomyślał, że kask zajmuje trochę miejsca, a niekoniecznie wkładamy go na samo dno plecaka.
Dodatkowo w tylnej części komory stworzono pojemną kieszeń na bukłak. Jednak kiedy pojemnika na wodę nie ma, spokojnie można przy pomocy tej wydzielonej przestrzeni uporządkować zawartość i ułożyć w kieszeni chociażby poskładaną bluzę albo kurtkę.
Po przeciwnej stronie znajdziemy nie rzucającą się zbytnio w oczy zapinaną kieszeń. Często noszę w niej portfel, kiedy wchodzę w bardziej zatłoczone miejsca. Kieszeń jest bardzo pojemna i długa - niemal od czubka, prawie do samego dołu plecaka. Z całą pewnością wciśniemy tam węższe gogle czy zwykłe okulary. Co prawda nie próbowałem, ale sądzę, że niewielki, półlitrowy termos również by się tam zmieścił. Dla celów alpinistycznych to miejsce można wykorzystać do transportowania ekspresów, jeśli akurat nie zawiesimy ich na szpejarce.

Totalną niespodzianką okazał się dla mnie proponowany przez producenta sposób transportowania nart przy pomocy tego plecaka. Długo zastanawiałem się, po co ktoś montował w środku tak długi uchwyt na camelbaka. Dopiero po oglądnięciu wideoprezentacji na stronie Decathlona okazało się, że nie służy on do stabilizowania pojemnika na wodę, ale do przenoszenia nart. Wystarczy pętlę zakończoną klipsem przeciągnąć przez ten sam otwór co rurkę bukłaka. W ten sposób otrzymujemy dodatkowy trok na zewnątrz plecaka. Teraz wystarczy tylko przeciągnąć jeden koniec złączonych nart przez szpejarkę, a wspomnianym trokiem przyczepić sprzęt od góry. Dodaję poniżej wspomnianą prezentację produktu, abyście sami zobaczyli, to co starałem się opisać.

Źródło: Decathlon.pl

Niby wiedziałem, że mogę narty przyczepić do tego plecaka, ale wykorzystałbym najpewniej dwa zewnętrzne troki i w życiu bym nie wpadł na to by cokolwiek z środka do tego celu wykorzystywać. Pamiętajcie - jeśli coś kupujecie w Decathlonie, warto zawsze oglądnąć wszystkie filmiki zamieszczone na stronie z wypatrzonym produktem. Można się czegoś dowiedzieć o swoim sprzęcie. I niekoniecznie po czterech miesiącach.

Niewątpliwym, wielkim plusem tego plecaka jest jego cena - 85 zł bez grosza. Jak na to, co ze mną do tej pory przechodził i jak się nad nim codziennie znęcam, stwierdzam, że jest on chyba niezniszczalny. Nie zauważyłem do tej pory ani jednego zaciągnięcia materiału czy prucia. A to sprawia, że jeszcze bardziej przekonuję się do produktów Simonda.

Jeszcze jedno! Zdecydowałem się, że sprawdzę plecak pod względem wytrzymałości podczas najbliższego wyjazdu w Bieszczady. Będzie to czterodniowy wypad w góry, totalnie na lekko - bez śpiworów, namiotów i innych zajmujących zazwyczaj dużo miejsca rzeczy. Dlatego myślę, że do przetransportowania kilku drobiazgów Simond będzie idealny. Będzie to też jego chrzest w bojowych warunkach. Z pewnością po powrocie zamieszczę relację z wyjazdu, a tam wspomnę również, czy plecak dał radę i spełnił swoje zadanie.

Zachęcam wszystkich, którzy przeczytali niniejszy tekst, aby pozostawili pod artykułem swoją opinię na temat swoich plecaków. Jakich używacie, co zazwyczaj do nich bierzecie i jak się ten sprzęt sprawdza? Zapraszam również do komentowania innych wpisów tutaj lub na FB i Twitterze.
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)