Regatta StreamAir 45l. Hit czy kit?

Plecak to jeden z najważniejszych elementów wyposażenia backpackerskiego czy po prostu turystycznego. Ja wybrałem Regattę. Co zyskałem, a co straciłem? Czy warto powierzyć tej marce swoją wygodę i oddać się pod jej skrzydła, jeśli chodzi o powodzenie planowanych wypraw? Dowiecie się poniżej.

Długo zastanawiałem się, czy napisać o plecaku firmy Regatta, który miałem okazję przez ostatni rok używać. Moje wątpliwości wiązały się z dwoma sprawami. Po pierwsze - jest to plecak, który dostałem z okazji urodzin i głupio byłoby wyrzucać wady otrzymanego od kogoś prezentu. Drugą kwestią jest fakt, że polecił mi go znajomy sprzedawca - gorliwy zwolennik marki. Nie chciałbym, aby poniższa recenzja miała wpływ na naszą dalszą współpracę. Jednakże, przychodzi taki czas, kiedy trzeba stawić czoła niepochlebnym opiniom na swój temat. Wszystko po to, by być może uchronić innych przed błędami własnymi.


Plecak zrecenzuję mam nadzieję jak najbardziej przejrzyście i dokładnie. Przesiadłem się na niego po używaniu tzw. no-name'a za 70 złotych kupionego na Allegro. Plecak tej nieznanej firmy służy mi po dziś dzień, od ponad pięciu lat. Jednak chciałem unowocześnić swój ekwipunek, dlatego rozpocząłem poszukiwania czegoś spełniającego kilka ważnych moim zdaniem warunków. Jakich?
Marzył mi się sprzęt, do którego zmieszczę cały ekwipunek i pomimo jego ilości, będzie mi wygodnie i nic nie będzie mnie drażnić ani ocierać. Podczas poszukiwań odkryłem w plecakach systemy nośne, które pozwalają dokładnie dopasować pasy ramienne i biodrowe do kształtu naszego ciała oraz długości pleców. Chciałem, aby mój przyszły sprzęt posiadał również tą możliwość. Ze względu na konieczność dźwigania czasami dosyć ciężkiego bagażu, nie chciałem, aby konstrukcja plecaka opierała się na stelażu zewnętrznym, który oddala plecak od naszego ciała. Jest to według mnie najlepszy system pozwalającym najskuteczniej odprowadzić wilgoć. Jednak sprawdza się on w plecakach do 35 litrów i to przy lekkim wyładowaniu wnętrza. Przy cięższym bagażu, stelaż potrafi nieźle się wbijać i skutecznie zniechęcać do dalszej wędrówki.
Dodatkowo, zależało mi na smukłości plecaka. Unikałem kanciastych kształtów, które powodują zahaczanie się bagażu w pociągu, a w samolotach byłyby utrudnieniem przy klasyfikacji jako bagaż podręczny. Wolałem - kosztem większej ilości kieszeni - postawić na liczne troki, pętle na szpej czy ściągacze. Mógłbym dzięki nim doczepić kije trekkingowe, kubek czy chociażby deskę snowboardową w zimie.
Szukałem również takiego plecaka, którego budowa pozwalałaby na dostanie się do komory głównej zarówno od góry, jak i od dołu lub boku. Uniknąłbym tym samym konieczności wywalania wszystkiego z wewnątrz, aby wyciągnąć śpiwór albo spodnie.
Wymogiem ostatnim był fakt, że w zestawie musiał znaleźć się również pokrowiec przeciwdeszczowy. Dysponując niekoniecznie dużą ilością gotówki, raczej nie ma co liczyć na materiał nieprzepuszczający wody. Trzeba wtedy pójść na pewne kompromisy.

Podczas poszukiwań brałem pod uwagę różnych producentów. Zarówno tych z najwyższej półki - Salewa, Wisport czy Deuter, ale także tych niszowych, dostępnych tylko na Allegro. Po tym co otrzymałem od plecaka za 70 zł, wierzyłem, że dobry sprzęt nie zawsze musi równać się naszywce z logiem znanej firmy. Nie mam jakiegoś parcia na szkło, które powoduje, że nie wyjdę z domu bez zrobienia z siebie żywej reklamy.
Spędziłem kilka ładnych tygodni na szukaniu czegoś dla siebie. Ostatecznie - za namową najbliższych, nawiązałem kontakt z właścicielem lokalnego sklepu turystycznego w moim mieście. Znałem go już z wcześniejszych rozmów, które wykazały jego dużą wiedzę i doświadczenie. Zaufałem mu, kiedy przekonywał mnie do marki Regatta. Dodatkowo, moi najbliżsi również byli z niej zadowoleni. Długo grzebaliśmy w dostępnym asortymencie. W końcu spośród różnych modeli, wybór padł na Regatta StreamAir 45l + 10l.
Posiada on pojemną komorę główną ze zintegrowaną kieszenią na bukłak. Jego rurkę możemy przeciągnąć przez jeden z dwóch otworów po bokach plecaka. Szkoda tylko, że pojemnik z wodą można przymocować tylko na jeden rzep. Przy camelbakach z dwoma otworami mocującymi, konstrukcja tej Regatty trochę przeszkadza. Istnieje także możliwość wydzielenia w głównej komorze osobnej przestrzeni przy pomocy ściągacza i kawałka materiału dosyć solidnie przyszytego we wnętrzu. Z powodzeniem można zmieścić w tym miejscu śpiwór, grubą kurtkę czy buty i jeszcze dopchać pustkę drobnym ekwipunkiem. Osobiście najczęściej transportuję w tej mini komorze alumatę, dosyć gruby śpiwór oraz bluzę czy kurtkę, tak by mieć do nich w miarę szybki dostęp. Do obu komór istnieje możliwość dostania się na dwa sposoby: od góry, gdzie zamknięciem jest ściągany linką materiał plecaka oraz działający na tej samej zasadzie komin, a całość nakrywamy dosyć dużą klapą; od dołu - po rozpięciu większego, dwustronnego zamka.
Do dyspozycji, oprócz wnętrza plecaka, mamy również pojemną kieszeń w klapie oraz trzy siateczkowe kieszenie - jedną większą w przedniej części, gdzie z powodzeniem schowamy mapę oraz dwie mniejsze po bokach. Tam możemy schować czapkę, rękawiczki czy bandamkę, a nawet termos. Te dwie kieszenie są na tyle pojemne, że wejdzie tam nawet półtoralitrowa butelka.
Zakochałem się w systemie nośnym, który daje mi możliwość dopasowania go do mojego wysokiego wzrostu przy jednoczesnej wątłej posturze. Plecak może w ten sposób użytkować kilka osób, ponieważ skonfigurowanie go do każdego zajmuje chwilę.
Plecak posiada szerokie pasy ramienne oraz biodrowy. Dzięki temu przy cięższym bagażu, jego waga nie powoduje wbijania się szelek w newralgiczne miejsca ramion, bo odciążamy się przenosząc cały ciężar na biodra. Rzadko spotykanym dodatkiem do pasów biodrowych są małe kieszoneczki. W tym modelu dostajemy ich aż cztery. Mieściłem tam duże opakowanie gum do żucia, rękawiczki, telefon czy batony. Miałem w ten sposób najbardziej potrzebne rzeczy zawsze pod ręką.
Kiedy nasz plecak nie jest zbyt wypakowany, należy go skompresować, aby ciężar rozkładał się równomiernie, a rzeczy nie latały we wnętrzu. Jednak kiedy plecak jest pełny, paski kompresyjne dają nam możliwość przytroczenia kijków, doczepienia bluzy czy w ostateczności przyczepienia nart. Niestety, przez swój stary plecak przyzwyczaiłem się, że paski kompresyjne mają możliwość różnego ustawienia. W tym modelu Regatty niestety oba paski są na trwałe przymocowane do plecaka. Skutecznie uniemożliwia to rozszerzenie jego możliwości. Zapasowe miejsce, gdzie można wcisnąć rzeczy, to klapa. Ma ona regulowaną wysokość na wypadek gdyby - przez komin - plecak zyskał dodatkowe centymetry. Można to wykorzystać, rozciągając klapę maksymalnie. Wejdzie pod nią naprawdę spora rzecz.

Przyszedł czas na negatywy. Pierwszym z nich jest kwestia wytrzymałości plecaka. Niestety już w pierwszych godzinach użytkowania - choć całe szczęście jeszcze w domu - plecak się rozerwał. Konkretnie puściły szwy w kominie, kiedy po zapakowaniu ekwipunku do plecaka pociągnąłem za sznurki ściągające jego materiał. Nie użyłem nawet wielkiej siły. Usłyszałem dźwięk prucia i oczom ukazała się dziura o długości 20 cm. Byłem przed samym wyjazdem i reklamacja nie wchodziła w grę ze względu na czas, w jakim najpewniej byłaby rozpatrywana. Zdecydowałem się przyszyć oderwany materiał. Zrobiłem to co prawda niezbyt profesjonalnie - na skrętkę - ale przy zszywaniu poprzedniego plecaka szew nie puścił, choć musiał znosić duże obciążenia. W przypadku Regatty również wytrzymał, ale za to materiał wzdłuż niego zaczął się strzępić i kolejne dziury pojawiały się na coraz większej powierzchni. Dzisiaj dochodzę do wniosku, że użyty do skonstruowania komina materiał jest bardzo marnej jakości. Jest to zwykły poliester w żaden nawet sposób nie wzmocniony.
Kolejnym minusem jest fakt, że usztywnienie tylnej części plecaka jest bardzo wątpliwe. W poprzednim plecaku nie miałem możliwości wyjmowania usztywnień, ale były mega wygodne. Tutaj tak nie jest. Fabryczne usztywnienie przy zapakowaniu plecaka zniekształca się. Tylna część zaokrągla się, co skutkuje marnym przyleganiem. Jeśli nie wypełnimy plecaka, przy zamknięciu go i ściągnięciu troków, cała konstrukcja wygina się wybrzuszając do pleców. Możemy się wtedy spodziewać otarć w okolicach kręgosłupa. Wymieniłem wykonaną z dosyć miękkiego plastiku płytę, na grubszą dyktę, którą przyciąłem do odpowiedniego kształtu. Teraz, nawet kiedy mocno ściągnę pasy kompresyjne, plecak zachowuje swój kształt, a gąbki z siateczkami wentylacyjnymi przylegają na całej swojej powierzchni do ciała. Moim zdaniem pojawił się tutaj brak wyobraźni konstruktorów.
Na ostatnim, lipcowym wyjeździe w Tatry zauważyłem, że odpruwa się szew na łączeniu materiału głównej komory z tym tylnym. Podejrzewam, że z czasem szycie straci swoją moc od góry do dołu i powstanie wielka dziura.
Kolejnym mankamentem są klamry. Niestety nie są one wytrzymałe. Ta w pasie biodrowym niedawno pękła, przez co muszę bardzo uważać, aby non stop się nie otwierała. Przez tą niedogodność nie mogę w pełni odciążyć ramion i noszenie plecaka staje się coraz bardziej uciążliwe, szczególnie przy dłuższych wędrówkach.

Podsumowując, istnieje możliwość kupienia z pewnością wielu lepiej wykonanych plecaków za tą samą cenę. Straciłem zaufanie do Regatty, ale z drugiej strony moja opinia opiera się tylko i wyłącznie na doświadczeniach związanych z jednym produktem. Nie reklamowałem plecaka po przyjeździe z pierwszego wspólnego wyjazdu, nie reklamowałem go później, kiedy walczyłem z usztywnieniem konstrukcji. Być może trafiłem na bubel, wadliwą serię (choć ilość uszkodzeń i nieprawidłowości wskazuje raczej na zawalenie produkcji na całej linii), a wymiana plecaka rozwiązałaby sprawę. Jednak nie jestem skłonny po raz kolejny wchodzić w ciemno w tę markę i ryzykować czy tracić kolejne pieniądze. Jeśli wy mieliście podobne doświadczenia z Regattą, nie tylko działem plecaków - dajcie znać w komentarzu. Być może uważacie tę markę za rewelacyjną i totalnie nie zgadzacie się ze mną - napiszcie o tym.

Dodatkowo przypominam o możliwości zalajkowania EkstraMisji na Facebook'u. Dzięki temu będziecie na bieżąco, a ja utwierdzę się w przekonaniu, że lubicie to co robię. 
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)