Ogrzej się. Recenzja polaru Forclaz 50 Quechua.

Nie należymy do zwierząt zmiennocieplnych. Więc kiedy chłód oplata nasze ciała, musimy się bronić wszelkimi wynalazkami, jakie ludzkość zdołała skonstruować.

Najprościej jest zmienić aktualny ubiór na coś cieplejszego lub dołożyć kolejną warstwę na już założone ciuchy. Jednak na co się zdecydować, by wygrać tę nierówną walkę? Ja wybrałem polar Quechua Forclaz 50. I był to trafiony zakup. Ale od początku!

Tuż przed wyjazdem w Bieszczady (do przeczytania relacji serdecznie zapraszam - "Wśród złocistych szczytów.") doszedłem do wniosku, że warto byłoby zabezpieczyć się przed ewentualnym zziębnięciem na szlaku. Pogoda zapowiadała się bowiem w tym czasie niezbyt sprzyjająca wędrówkom. Rozpocząłem poszukiwania jakiegoś wygodnego polaru, którego użyłbym gdyby temperatura spadła i mój starszy model nie dawał rady. Pierwsze swoje kroki skierowałem ku sklepowi Decathlon. Dowiedziałem się, że dostępne są różne modele polarów firmy Quechua. Nie potrzebowałem dodatkowej grubej warstwy, a cienka mogła sobie nie poradzić w konfrontacji z chłodem. Zainteresował mnie za to ten oznaczony symbolem Forclaz 50. Przypominał mi mój polar używany od dłuższego czasu. Dodatkowo za tym modelem przemawiała niska cena (29,99 zł). Nie chciałem bowiem wydawać przed samym wyjazdem zbyt dużo, aby nie pozbywać się wszystkich oszczędności.


Co jeszcze urzekło mnie w tym polarze? Przede wszystkim jego niebywała lekkość. Jak podaje producent, waga przy rozmiarze L to jedyne 286 g. Da się go skompresować do naprawdę małych rozmiarów, więc do wpakowania w niewielki plecak, który chciałem zabrać, polar nadawał się idealnie. Materiał jakiego użyli do jego produkcji jest miękki i przyjemny. Dodatkowo ma dosyć wysoką stójkę, na której szczególnie mi zależało. Podczas przejścia najwyższymi partiami gór, gdzie wiatr wiał niemiłosiernie, ten dodatek ratował życie. A przynajmniej sprawiał, że było ono przyjemniejsze.
Podobno polary z tej linii produktów wykonano z odzyskanych butelek. Dla mnie osobiście nie ma znaczenia w jaki sposób go zrobili - ważne jest, aby spełniał swoje funkcje. Jednak informacja o wkładzie w recykling mogłaby przekonać niejednego ekologicznie nastawionego człowieka.


Dobrze, ale jak polar sprawdził się podczas wyjazdu i użytkowania ostatnio w warunkach miejskich?
Faktycznie, nie da się ukryć, że odpowiednio składając polar możemy go wcisnąć wszędzie. Kiedy mam wypchany plecak, udaje mi się mimo to dołożyć jeszcze jego bez obawy o pękające zamki. W Bieszczadach szybko przerzuciłem się na Forclaz 50, ponieważ zauważyłem, że znakomicie trzyma ciepło. Dużą część trasy przeszedłem z nim, bez dodatkowej kurtki. Łącząc bieliznę termoaktywną z wełny merino i ten polar nie potrzebujemy w pewnym momencie niczego innego. Aktualnie używam go do w codziennych wędrówkach po ulicach. Stanowi idealną barierę przed wiatrem i dobrze odparowuje mój pot.

Mam jednak obawy, czy po pierwszym praniu nie straci na swej miękkości i tym samym doskonałych właściwości. Póki nie odrzuca mnie jego przykry zapach, postanowiłem nie wystawiać go na tę próbę.
Prócz tej niewiadomej, warto zaznaczyć jeszcze jedną rzecz. Przy zakupie należy najpierw zmierzyć odzież. Polar posiada bowiem różne rozmiarówki dla konkretnych krajów. Ja pomimo tego, że na co dzień noszę rozmiar L, musiałem wybrać XL. Pierwszy był na mnie może nie do końca za mały, ale czułem się w nim niezbyt pewnie. Według mnie powinniśmy w tym wypadku patrzeć na rozmiar ustalony dla Stanów Zjednoczonych.

Mam nadzieję, że przy kolejnym zakupie polarów, moja opinia przyda się komuś z was w dokonaniu wyboru. No i, że się nie rozczarujecie.
Jeśli mieliście styczność z marką Quechua, koniecznie napiszcie, co o niej sądzicie. Piszcie w komentarzu, na Facebook'u czy Twitterze. Nie zapomnijcie o lajku:)
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

2 komentarze :

  1. Polar chroniący przed wiatrem to chyba pierwszy taki w historii - okazuje sie ze polar za 3 dychy lepszy niż 20x droższe polary znanych marek, z sprawdzonych tkanin(bo one przed wiatrem nie chronią)! Decathlon to jednak dobry jest. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz.
      Masz rację - polar nie chroni przed wiatrem. Z racji tego, że pod polarem miałem bieliznę termiczną było mi po prostu ciepło nawet kiedy wiał wiatr. Oczywiście do czasu - kiedy zaczęło mocniej wiać założyłem kurtkę. Stąd wrażenie, że polar ochronił mnie przed niezbyt silnym wiatrem. Powinienem się być może inaczej wyrazić.
      Dzięki za wytknięcie tego błędu i zachęcam do komentowania w przyszłości kolejnych wpisów.
      Pozdrawiam. Kuba.

      Usuń

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)