Żądlenie, kąsanie, swędzenie. Dlaczego owady nas drażnią?

Mówi się, że "lepiej zapobiegać niż leczyć". Każdy również wie, że "Polak mądry po szkodzie". Dlatego w dzisiejszym artykule prezentuję kilka rad jak chronić się przed użądleniem, ukąszeniem, płaczem, zdenerwowaniem, swędzeniem...

Jest maj. Przyroda po i tak niezbyt ostrej zimie w końcu zrozumiała, że czas najwyższy sprezentować nam aurę iście kwitnącą. Niestety, ale wraz z pojawieniem się kwiatów, swój żywot rozpoczęły również uśpione do tej pory owady. Dodatnia temperatura uaktywniła wszystko co gryzie, żądli i wkurza statystycznego Kowalskiego. Dlaczego one właściwie to robią?
Od zawsze powtarzam, że owady wszelkiej maści nie gryzą bez powodów. A jeśli już to robią to z pewnością nie z czystej przyjemności. Z racji swoich gabarytów wszystkie małe stworzenia muszą mieć dosyć spektakularne środki ochrony osobistej. Dodatkowa otoczka wokół nich jaką stworzyli sami ludzie, tworzą z: pająków czających się pod lampą morderców, pszczół - bezlitosnych kamikadze, a z mrówek nieznaną populację, która chce zająć cały świat. Postarajmy się jednak postawić na ich miejscu i nieco je zrozumieć. Przykładowo komar pije twoją krew by zdobyć pożywienie. Chyba nie chciałbyś, aby ktoś zdzielił cię patelnią w czasie kolacji, prawda? Inną sprawą jest, że komary przenoszą choroby z jednego osobnika na drugiego. Ale ciii!
Więc dlaczego owady reagują tak jak reagują i co zrobić by ich zbytnio nie prowokować?


Wspomniane komary są najbardziej denerwującymi zaraz po muchach istotami, które Matka Natura stworzyła chyba tylko po to by uprzykrzyć życie ludziom. Do walki z nimi musimy uzbroić się chyba najbardziej. Najlepiej włożyć długie spodnie i koszulkę z długim rękawem kiedy zapadnie zmrok. Pozostałe części ciała, których nie zakryłeś możesz posmarować melisą cytrynową lub specjalnymi płynami. Jeśli masz moskitierę dobrze byłoby jej użyć. Jak sama nazwa wskazuje służy do ochrony przed moskitami, ale inne robale też raczej się nie przedostaną. Pamiętaj, że środki uśmiercające w sprayu czy wtykane do kontaktu zapachy odstraszające działają tylko czasowo.

Za pszczołami, osami i szerszeniami nie przepada zbyt dużo ludzi. Wynika to z tego, że na jad niektórych z nich coraz większa rzesza osób jest uczulona, a kampanie społeczne nie dają nam szansy na zaprzyjaźnienie się z nimi. Jednak warto pamiętać, że żądlenie w przypadku tych owadów jest ich ostateczną formą obrony. Dlatego używają tej broni tylko, kiedy czują się bardzo zagrożone. Unikaj więc gwałtownych ruchów, kiedy ją zobaczysz. Postaraj się również nie uciekać z krzykiem na ich widok. Wzbudzasz tylko ich zainteresowanie. Osy przepadają za cukrem, dlatego nie spuszczaj swojej drożdżówki czy lodów z oczu. Jeśli ona już na nich usiądzie, pozwól jej swobodnie odlecieć. Nie odganiaj jej. Wydaje się, że wszyscy to wiedzą, ale takie łażenie owadów po naszym jedzeniu wzbudza w nas lęk i obrzydzenie. Może ma to związek z zakorzenioną w głębi każdego woli zdobycia pożywienia i klasycznym: "Oddawaj, to moje!"
Nie baw się w pobliżu uli jeśli akurat twoi dziadkowie mają takowe. Nie próbuj bombardować gniazd os, ani nie łaź po drzewach w których podejrzewasz miejsce zamieszkania tych istot. W ogóle zamknij się w domu i nie wychodź.

Teraz czas na nieco inne, choć równie znane stworzonka. Mrówki doskwierają nam w zasadzie tylko, kiedy znajdziemy się na ich trasie transportowej z i do gniazda. I podobnie jak przy ich latających kolegach, nie próbuj niszczyć mrowisk. Raz, że to nieładnie, dwa, że zachowasz się bestialsko, a trzy... Po prostu zniszczysz ich dom i miesiące pracy pójdą w diabły przez jeden twój kaprys. No i możesz zostać pogryziony. A jad mrówkowy jest również bardzo upierdliwy. Zostaw je w spokoju to nic się nie stanie.
Bąki bydlęce, czy inaczej muchy końskie gryzą rzadko. Jednak samo latanie wokół nas i bzyczenie potrafi włączyć w człowieku dżihad. Podobnie zachowują się kuzyni tej muchy - jusznice deszczowe. W porównaniu do bąków bydlęcych gryzie natychmiast po wylądowaniu.

Na koniec zostawiłem sobie wszelkie owady wodne. Pływaki żółtobrzeżki, płoszczyca szara czy pluskolec. Nawet nie próbuj ich złapać. Potrafią one boleśnie dziabnąć każdego. Nie bez powodu płoszczycę nazywa się "wodnym skorpionem" a pluskolca "osą wodną". 
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)