Przejść wielką rzekę. Jak się za bardzo nie zachlapać?

Zima jeszcze czasami daje o sobie znać, a wysoko w górach nadal nawet króluje. Jednak nie da się ukryć, że dodatnie temperatury, mniejsze czy większe w końcu ruszyły nie tylko masy turystów, ale i zamarznięte dotąd strumienie i potoki. Wezbrana woda może być niebezpieczna, a dla podróżujących może być nie lada przeszkodą na trasie. Dlatego w dzisiejszym artykule chciałbym poruszyć temat bezpiecznych przepraw przez rzeki.

Jeśli masz pewność, że woda przez którą chcesz przejść nie jest zbyt głęboka na całej jej szerokości, możesz spróbować przejść przez nią w jej najpłytszym miejscu. Jednak należy pamiętać, że nawet jeśli nurt wydaje się być spokojny, nigdy nie wiadomo co kryje się pod powierzchnią. Dlatego należy pokonywać nieznane nam wody asekurując się czy to kijkami trekkingowymi czy przy pomocy uprzęży. W którym miejscu przechodzić?


Logiczne wydaje się, że strumień czy niewielką rzeczkę najlepiej pokonywać na jej zwężeniach, a już w ogóle najlepiej robić to niedaleko źródła. Tam woda jest bowiem najpłytsza i najspokojniejsza. Musimy szukać miejsca, w którym łożysko rzeki wydaje się stabilne. Pamiętajmy jednak, że tam gdzie woda płynie wolniej, częściej spotkamy silniejszy prąd pod jej powierzchnią. Dodatkowym zagrożeniem w powolnych rzekach mogą być niewidoczne zagłębienia, kamienie czy szlam w którym możemy utknąć. Szczególnie stojąc na brzegu niezwykle trudno jest oszacować głębokość i prędkość prądów.
Czasami warto nadłożyć kilkadziesiąt metrów wzdłuż brzegu, bo może okazać się, że rzeka w innym miejscu jest atrakcyjniejsza do pokonania, a nieraz miłą niespodzianką stanie się dla nas prowizoryczny mostek, np. z przewróconego drzewa. Wchodźcie do rzeki tylko w ostateczności, kiedy naprawdę nie ma już innej możliwości.

Zarówno wzburzone wody, jak i te spokojniejsze łatwiej pokonuje się w towarzystwie. Kiedy jednak jesteś sam, zbadaj dno strumienia kijkiem trekkingowym lub kawałkiem znalezionej gałęzi. Będziesz miał pewność, że przy następnym kroku nie nadziejesz się na ostry kamień lub nie zanurzysz po szyję w wodzie. Kij będzie ci też potrzebny do samego przejścia przez rzekę. Ustaw się bokiem do brzegu, a kij wysuń przed siebie, by wraz z nogami tworzył trójkąt. Wiem, że woda będzie lodowata i chęć przelecenia przez nią będzie kusząca, ale powstrzymaj się. Nie śpiesz się niepotrzebnie. Kiedy podniesiesz nogę, opieraj ciało na kiju.
Jeżeli masz towarzyszy, pokonajcie rzekę razem, podtrzymując się wzajemnie. W czasie przeprawy najsilniejsza osoba powinna ustawić się pod prąd, inne objąć ją i resztę tworząc wspólnie trójkąt. Można również przejść przez wodę w szeregu, umiejscawiając najsłabszą i najlżejszą osobę w środku pochodu. Będzie to doskonała asekuracja dla mniej doświadczonych i tych, których silny prąd może porwać.
Inną formą, bardziej zaawansowaną jest pokonanie rzeki nie przez, ale nad nią. Do tego celu jest potrzebna dostatecznie długa lina. Najbardziej doświadczona osoba w grupie przechodzi przez rzekę ciągnąc jednocześnie podwójną linę. Następnie mocuje ją dostatecznie wysoko nad powierzchnią wody i tworzy w ten sposób prowizoryczny mostek po którym inni mogą przejść lub się przeciągnąć. Myślę, że sposoby przechodzenia tak przewieszoną liną omówię kiedyś na stronie, ponieważ jest to temat... rzeka. Ułatwieniem byłoby użycia bloczka do tyrolek, dzięki któremu przemieszczanie po linie przebiegnie sprawniej, szybciej i bezpieczniej. Ale to również temat na zupełnie odrębny artykuł.

Spotykam się ze stwierdzeniem, że przechodząc przez rzekę nie należy ściągać butów. Osobiście przechodząc przez dosyć głęboki potok w Bieszczadach postanowiliśmy z dziewczyną ściągnąć jednak buty. Nie uśmiechało się nam czekanie aż wyschną, a w mokrych i iść nieprzyjemnie i niebezpiecznie trochę też - w końcu na takie warunki wewnątrz czekają pęcherze aby się ujawnić. Niemniej, woda, którą pokonywaliśmy była dostatecznie przejrzysta, a kamienie niezbyt ostre. Poza tym mały naturalny peeling nikomu jeszcze nie zaszkodził.
Jednak przechodząc przez nieznane mi rzeki, gdzie nie do końca jestem pewny czego mogę się spodziewać zostałbym w butach albo przebrałbym je na jakieś sandały (o ile miałbym je akurat w plecaku). Niestety, kamienie są tutaj najniebezpieczniejszą z przeszkód. Można znieść paląco lodowatą wodę, ale naga stopa nie jest w żaden sposób chroniona. A dno często pokryte jest śliskimi glonami, ostrymi kamieniami. Zdarzą się również jakieś żelastwo, szkło czy gałęzie. Po co martwić się zszywaniem nogi lub zakładaniem szyny po pośliźnięciu mając przed sobą perspektywę wędrówki wśród pięknych okoliczności przyrody? Załóżże buta, a z pewnością ci się ta późniejsza wilgoć i nieprzyjemność zwróci szczęśliwym powrotem do domu.

Krótki poradnik. Mam nadzieję, że komuś się przyda przy przechodzeniu przez nieznane wody i unikniecie upadków, zwichnięć czy skąpań. Jeśli spodobał ci się ten artykuł wyraź to poprzez lajknięcie na Facebooku, Twitterze czy Google+. Masz swój sposób na takie rzeczne przeprawy? Podziel się nimi w komentarzu. Skorzystam na twojej wiedzy nie tylko ja, ale również inni czytelnicy. Zapraszam do czytania innych poradników na EkstraMisja.pl
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)