Praca marzeń. Alpinizm przemysłowy.

Lubisz się wspinać? Twoim ulubionym miejscem na spacer są niedostępne ściany Gaszerbruma? A może zwyczajnie drugą rodziną stała się dla ciebie obsługa ścianki? Dlaczego więc nie przekuć swojej pasji w pracę i nie robić tego do czego jesteś stworzony na codzień, a nie tylko w wolnych chwilach?

Ostatnio zacząłem interesować się alpinizmem przemysłowym i pracą na wysokościach. Przeczytałem wywiady z osobami, które każdego dnia wjeżdżają windą na dachy budynków, by później zjechać z niego na linie i przy okazji na przykład umyć okna. Pojawiają się wszędzie tam gdzie podnośnik nie dosięgnie a rozstawianie rusztowań jest niemożliwe. To między innymi dzięki nim mamy pomalowane kominy przy fabrykach, dachy hal odśnieżone i patrzymy na świat z dwudziestego piętra bez smug na szybach.


Okazuje się, że kiedy w Polsce poważne wspinanie się zaczynało raczkować, elita wysokogórskiego świata właśnie tak zarabiała na wyjazdy. Krzysztof Wielicki wielokrotnie w swoich wystąpieniach podkreślał, że różne kluby czy sekcje finansowały wyprawy między innymi dzięki zatrudnianiu ich członków do prac na wysokości. Dzisiaj nadal się to praktykuje, choć już nie na taką skalę. Wynika to z tego, że firm, które zajmują się alpinizmem przemysłowym pojawia się każdego roku kilka i rośnie konkurencja, która przekłada się na wysokość zarobków. Niestety, dzisiaj wystarczy przejść pozytywnie badania lekarskie by stać się pracownikiem niektórych takich firm. Nie przykładają one bowiem wagi do doświadczenia czy nawet bezpieczeństwa. Liczy się szybkie zakończenie zlecenia i szukanie kolejnych. Chęć na łatwe pieniądze musimy zabić w sobie, bo jeśli my tego nie zrobimy, ona zabije nas.
Przed rozpoczęciem poszukiwań ofert pracy warto zainwestować nieco pieniędzy i czasu w dokształcenie się w dziedzinie jaką jest wspinaczka. Niestety nie da się ukryć, że na samym początku trzeba wyłożyć coś od siebie aby móc zarobić. Podstawą są wspomniane wcześniej badania lekarskie, które stwierdzą, że możemy pracować na większych wysokościach. Choć jeśli wspinamy się na wyjazdach, to raczej mało prawdopodobne abyśmy tego zezwolenia nie dostali. Koszt badań zamyka się w kwocie około 150 zł. Następnym krokiem jest odbycie szkolenia z alpinizmu przemysłowego. Bardzo wiele sekcji wspinaczkowych zajmuje się takimi kursami. Wystarczy więc znaleźć ten najbardziej nam odpowiadający. Tutaj musimy już przygotować wielokrotność tego co wydaliśmy na lekarza. W zależności od firmy którą wybraliśmy koszt szkolenia będzie wynosić od 1000 do 2000 zł. Kurs wraz z egzaminem odbędziemy w przeciągu 10-14 dni. Po tym czasie, jeśli pozytywnie zaliczymy sprawdzian naszych umiejętności pozostaje tylko rozpoczęcie poszukiwań pracy. Choć, jeśli chcemy być atrakcyjniejsi dla przyszłego pracodawcy warto zaopatrzyć się we własny sprzęt, tj. uprzęże, karabinki, kask czy linę. Jeśli będziemy posiadać własny ekwipunek będzie nam łatwiej działać jako tzw. wolni strzelcy.
Spotkałem się z opiniami, że sprzęt do alpinizmu przemysłowego różni się od tego wyprawowego. Nie do końca potrafię wskazać te różnice. Jeśli czyta ten tekst jakiś bardziej zorientowany pasjonat lub osoba już pracująca, prosiłbym o podanie ich w komentarzu.

Istotnymi zaletami tej pracy to niewątpliwie brak rutyny. Przecież nie będziemy przez dwa lata szorować fasady tego samego budynku. No i robi się coś co się kocha, a jeszcze dostaniemy za to pieniądze. I to nie małe. Choć w przeciągu ostatnich lat stawki powoli lecą w dół, to nadal nasza dniówka może wynieść około 400 zł. Zależy to oczywiście od zlecenia i naszego doświadczenia.
Nie zapominajmy jednak o wadach. O ile raczej nie pracuje się podczas niesprzyjających warunków pogodowych, tj. burze czy śnieżyce, o tyle do wiejącego wiatru raczej będziemy musięli się przyzwyczaić. Warto też zaznaczyć, że jest to praca skrajnie niebezpieczna. Upadek z już kilku metrów może być śmiertelny, a co dopiero mówić o dwudziestym piętrze biurowca. Dlatego tak ważne jest zapewnienie możliwie maksymalnego bezpieczeństwa w czasie pracy. Zdarzały się wypadki i zdarzać się będą, ale w dużej mierze są one spowodowane błędem człowieka niż sprzętu. No i jak w każdej pracy, tak i tutaj musimy być skupieni przez cały czas. Nie chcemy przecież, żeby nasz karabinek wbił się w czaszkę któregoś z przechodniów. Tutaj nie pomoże standardowe "omckło mi się".

I tym pozytywnym akcentem kończę swój wywód o pracy marzeń alpinistów. Będę szczęśliwy, jeśli w komentarzach wypowie się jakiś alpinista przemysłowy i poprawi mnie jeśli błędy w którejś kwestii są rażące. A myślę, że innym taki dodatek również pomoże w podjęciu decyzji o przekwalifikowniu się.
Nie zapomnijcie o śledzeniu mnie na Facebooku i Twitterze. Będziecie dzięki temu na bieżąco.
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

2 komentarze :

  1. Nie znalazłem daty tego wpisu, więc nie wiem czy nie bawię się w archeologa. Ale sprzęt do pracy i do rekreacji różni się przede wszystkim normami, inne są do pracy inne do sportu i zabawy. Za tymi normami stoją konkretne parametry i konkretna funkcjonalność. Kurs do prac wysokościowych nie jest w polskim prawie wymagany, choć na całym świecie przyjął się system IRATA lub SPRAT(USA), jest to koszt kilku tysięcy jeśli chodzi o lev. 2, umożliwiający samodzielną pracę. Niestety te kursy to wg mnie (faceta z 20 letnim stażem w zawodzie), są warte mniej niż kursy na prawo jazdy. To znaczy, nie uczą niczego w ogólnym rozrachunku. Jeśli masz talent i predyspozycje, to po dwóch latach pracy zaczynasz być w miarę dobrym zawodnikiem. Do tego musisz posiadać jakieś umiejętności, bo za samo wiszenie, czy dostanie się w konkretne miejsce nikt nie płaci. Stawki 400 zł o jakich piszesz, to raczej zarabia elita i osoby z szerokimi lub dobrymi kontaktami. Realne stawki w Polsce kształtują się od jakichś 150 do 500 zł dniówki, zazwyczaj wychodzi 200-250 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Artur.

      Dzięki za tak rzeczowy komentarz. Życzę wielu zleceń i tylu powrotów na ziemię ile zjazdów.

      Pozdrawiam.

      Usuń

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)