"Escape Room", czyli ucieczka z piekła.

Zbliża się jedna z największych, jaką do tej pory miałeś okazję obserwować rozgrywek o być albo nie być ludzkości. Z tej okazji postanowiłem napisać, dlaczego moim zdaniem warto zapłacić komuś, by zamknął nas w pokoju bez wyjścia. Czytajcie dalej!

Często oglądając jakiś katastroficzny film pojawia się myśl w naszych głowach: "Co ja bym zrobił na jego miejscu?" Jako prawdziwy Polak z pewnością lepiej zaplanowałbyś rozwiązanie wielu problemów. Ale wyobraź sobie, że od ciebie zależy los twoich najbliższych. Decyzje, które podejmiesz będą miały wpływ na być albo nie być całej grupy i każdego z osobna. Będziesz przywódcą? A może stwierdzisz, że lepiej najistotniejsze zadania powierzyć komuś innemu?  To co myślimy często zmienia się od punktu siedzenia. Dlatego warto czasami postawić się w sytuacji nienormalnej. Myślę, że tzw. "Escape Room" na dzisiejsze warunki powinien wystarczyć do sprawdzenia się.


Czym on jest? "Escape Room'y" powstają w Polsce jak grzyby po deszczu. Wszystko zaczęło się od gier komputerowych, platformówek online. Po wciśnięciu "START" mieliśmy określony czas na znalezienie w pokoju przedmiotów z listy, czasami połączeniu właściwości niektórych z nich aby ostatecznie otworzyć drzwi za którymi czeka... kolejne pomieszczenie. I cała zabawa zaczynała się od nowa. Gra trwała do momentu aż znajdziesz wszystkie przedmioty, przejdziesz przez drzwi ostatniego pokoju i "znajdziesz wyjście". Twórcy takich komputerowych światów co rusz wysilali się, aby rozgrywka była co rusz atrakcyjniejsza. Jednak na rynku nastąpił przesyt. W końcu ile można grać w zasadzie ciągle w tą samą grę? I wtedy pojawili się fani tych gier, którzy pomyśleli, że warto byłoby przenieść świat pozornie nierealny do rzeczywistości. I trochę pewnie też zarobić. Pomysł chwycił i jak widać ma się całkiem dobrze. Każdego roku na całym świecie powstają kolejne pokoje w których zawodnicy muszą rozbrajać bomby, rozwiązywać zagadki, uciekać przed trującymi gazami, które zaczną się ulatniać za "3...2...1...".
W grze jednorazowo może wziąć udział od 1 do 6 osób. W zależności od wyobraźni twórców każdego z pokoju wytyczone zadania lepiej wykonywać w mniejszej lub większej grupie. Choć to jest oczywiście względne, ponieważ jedni mają większe inni mniejsze predyspozycje do gry tego typu. Niemniej, rozwiązać zagadkę zawsze się da i może się to udać nawet jednej osobie. Jednak właściciele "Escape Room'ów" często narzucają minimalną ilość dwóch osób w rozgrywce. Wynika to na przykład z różnych zadań dla poszczególnej osoby podczas jednej gry. Samo określenie "room" jest tutaj też mylące. Często mamy do czynienia z całymi mieszkaniami, gdzie w każdym etapie gry przechodzimy do kolejnych pomieszczeń.

We wstępie wspomniałem, że zbliża się coś, czego do tej pory w Polsce nie było. I jest to racja. Właściciele trzech największych na Śląsku pokoi postanowili pójść o krok dalej. W tym momencie organizują rozgrywkę typu "Escape Room" na - uwaga! - 4 000 osób. Gra ma mieć miejsce 28 maja na terenie stadionu w Zabrzu, gdzie organizatorzy przygotują nam postapokaliptyczny świat, w którym zdecydują się losy ludzkości. Cała rozgrywka ma trwać 5 godzin, więc niemało. Zresztą obecność 100 aktorów zapowiada przez ten czas doskonałą zabawę, choć jak zwykle w tej branży dominuje atmosfera tajemniczości i wyczekiwania. Dlatego nic więcej, niż to co znajdziemy na stronie wydarzenia niestety nie zdradzę.

Dlaczego moim zdaniem gra tego typu powinna znaleźć się na liście rzeczy do zrobienia w życiu? Ponieważ jak niewiele aspektów życia, które przygotowuje w pewnym stopniu do szukania rozwiązań i pozwala na sprawdzenie się, jak reagujemy w sytuacji pozornie niebezpiecznej, wymagającej naszej sprawności i szybkości w podejmowaniu działań. Jest to też doskonały sposób na zżycie się z grupą, ponieważ jak głosi wiele psychologicznych teorii w sytuacjach zagrożenia ludzie zbliżają się do siebie. Łączy ich wspólna przeżywana chwila. I choć takie relacje są na dłuższą metę niezbyt trwałe, to mogą to być swego rodzaju podwaliny pod umacnianie tych relacji.
Wiem, że prawdopodobieństwo, że będziemy musieli wyłączyć trujący gaz w laboratorium zbzikowanego chemika czy uciec przed zombie jest raczej mało prawdopodobne. Jednak z własnego doświadczenia wiem, jak postępowanie człowieka diametralnie się zmienia, kiedy działa pod presją. Dziś, po kilku takich sesjach w różnych pokojach, pewne rzeczy zrobiłbym tak a nie inaczej. Bądź co bądź, gra "Escape Room" jak wszystkie inne doświadczenia w życiu, uczy jak zachować się w danej sytuacji. Jest swego rodzaju szkoleniem. Bankierzy, którzy przyjmują się do pracy muszą przeżyć pozorowany napad, by umieć sobie poradzić podczas tego prawdziwego. Tutaj zamknięcie się w mieszkaniu na godzinę i szukaniu rozwiązań zagadek, które ktoś inny przygotował jest doskonałą próbą charakteru. Dla jednych gra będzie tylko rozgrywką, inni mogą wynieść z niej coś więcej. Coś co przyda się w przetrwaniu, w walce o swoje życie, kiedy nad głowami będziemy mieli zegar odmierzający czas do naszego końca.
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)