Wiosenny dress code na wycieczkę.

"Zima pokonana. Zakwitły krokusy na Chochołowskiej.", "Fioletowy dywan w Tatrach. Zobacz jak wiosna wkracza do Polski!".

Doszedłem dzisiaj do wniosku, że nasz kraj to jednak dziwny zakątek globu. Nic to, że w Krakowie (i zapewne w wielu innych miastach) wiosenna aura zawitała już na początku marca. Nie, w Polsce wiosnę otwierają krokusy na Dolinie Chochołowskiej. Co z tego, że pojawiły się praktycznie dwa tygodnie po pierwszych oznakach zmiany pory roku na niższych terenach. No, ale dobrze, niech im wszystkim będzie. Mamy fioletowe kwiatki - mamy wiosnę. No to czas na artykuł, który przyda się na pierwsze  w i o s e n n e   wypady.


Czy to z lenistwa, czy z braku ogłady, w Internecie jak grzyby po deszczu pojawiają się - zupełnie ignorując już istniejące podobne tematy - pytania na forach: "W co się ubrać na wyjazd?" Jest tego sporo, ale i ja postanowiłem dołożyć swoją gałązkę do kopczyka i podzielić się z innymi łazikami swoimi propozycjami.
I zmienię trochę formę pytania - nie "w co?" ale "jak?". Odpowiadam: "Starannie." W lecie, to pół biedy - pogoda raczej tak gwałtownie się nie zmienia (chyba, że w górach). Ale w okresach przejściowych, tj. jesień czy właśnie wiosna ubranie powinniśmy dobrać tak, by sprostało wymaganiom drogi, jak również zmiennej aury. Z zasady (i braku odpowiednich możliwości finansowych) nie kieruję się najnowszą modą. Bawią mnie ludzie, którzy dla jednego loga i to z bieżącej kolekcji potrafią wydać kilkadziesiąt czy kilkaset złotych. Dla mnie ubranie może być sprzed czterdziestu lat. Ważne, by chroniło mnie przed upałem, chłodem, deszczem czy śniegiem. I żeby było w miarę schludne. Inną sprawą jest wyjazd na biegun czy Mount Everest.

No dobrze, ale w co się w takim razie ubrać? W cieplejsze dni, wybieraj rzeczy w jasnych kolorach. Promienie światła, jakie emituje Słońce jest bardziej lub mniej przyciągane do różnych powierzchni. Najbardziej "przyciągają" je kolory ciemne lub w ogóle czarne. Kiedy wsiadasz w lecie do zaparkowanej na nasłonecznionym parkingu czarnej be-em-ki z tapicerką z czarnej skóry, lepiej nie rób tego w krótkich szortach. Jeśli nie wiesz dlaczego, to spróbuj - szybko zrozumiesz. Podobnie jest z ciemnymi odcieniami ubrania. W pochmurne dni tak tego nie odczujesz, ale w słoneczny dzień będziesz miał wrażenie, że nosisz na sobie grzejnik. Wyjątkiem są ludy arabskie, gdzie nawet na pustyni chodzą opatuleni w czarne płachty materiału. Ale to temat na inny artykuł.
Jednak pamiętaj, żeby nawet białe ubranie przewietrzyć od czasu do czasu. Rozepnij guzik  czy rozsuń zamek. Cokolwiek, by ochłodzić ciało.

Wyznaję również inną zasadę. Staram się zawsze ubrać "na cebulkę". Bo wiecie: "Cebula ma warstwy. Tort też ma warstwy." Więc coś w tym musi być. Ale nie na cebulaka, nie sandały ze skarpetkami. Chociaż, jeśli tak komuś wygodnie, to czemu by nie... Chodzi o to, żeby mieć kilka warstw na sobie, a które można się pozbyć lub właśnie nałożyć w razie potrzeby. W zimniejsze dni dobre będzie zestawienie: ciuch cienki i przylegający do ciała, na to lekko luźny (na przykład polar w moim wypadku), a dla ochrony przed wiatrem i deszczem kurtka. Dzięki temu, pot, który wydzielicie za pośrednictwem warstwy przylegającej wydostanie się na zewnątrz. Ponadto, mniej opięta bluza czy wspomniany polar spowoduje, że w przestrzeniach między pierwszą powłoką a nim zgromadzi się powietrze. Jest ono doskonałym przewodnikiem izolatorem ciepła i pod wpływem temperatury ciała ogrzeje się. Zyskujemy wtedy prywatny, raczej niewyczerpalny za szybko grzejniczek. Co do kurtki, to rzecz jasna dobrze by było by nie przepuszczała wody do wewnątrz naszego ubrania, ale odprowadzała równie dobrze nasze ciepło. Mamy się w niej nie zaparzyć.
Często czytam, że koszulka czy bielizna, która ma przylegać do naszego ciała powinna być bawełniana, ogólnie naturalna. Być może komuś takie rozwiązanie pasuje. Ja wypróbowałem i nie polecam. Ale to ja. Doszedłem do wniosku, że ta warstwa ma przede wszystkim wyprowadzić wodę ze skóry na zewnątrz. Musi więc być hydrofobowa. Bawełna bardzo często, nawet najbardziej przylegająca, po prostu wilgotniała i nie nadawała się do niczego. No i to nieprzyjemne uczucie, kiedy się odkleja ode mnie, a później znów przywiera. Ubieram "100% bawełnę", kiedy już rzeczywiście nie mam nic innego.

To samo tyczy się naszych nóg. Nie możemy dopuścić do zmarznięcia naszych stawów, tych w kończynach dolnych również. Dlatego jeśli temperatura nie zachwyca, to warto założyć "obciślaki", tj. jakieś cienkie i przylegające leginsy lub gatki termiczne. Spełniają to samo zadanie co pierwsza warstwa na górnych partiach ciała. I do tego lekko luźne spodnie. Nie muszą być obszerne, jak u skate'a w latach 90'. Ma się w nich zebrać ciepłe powietrze i mają być na tyle komfortowe by nie utrudniały poruszania się.
Co do obuwia. W górach to wiadomo - buty trekkingowe. Ale na ubite i w miarę równe drogi nizin (i tylko kiedy jest sucho) ostatnio preferuję inne rozwiązanie. Odkryłem, że buty do biegania spełniają fajnie swoje zadanie. Są lekkie, podeszwa jest na tyle gruba, że doskonale amortyzuje wszelkie wstrząsy no i odprowadzają pot. Podobnie ma się rzecz z tzw. "podejściówkami", czyli butami trekkingowymi przed kostkę. Jednak to może być dobre na mniej pewną pogodę, w terenie bardziej wymagającym i wszędzie tam, gdzie podeszwa musi być nieco bardziej chwytna w porównaniu do joggingówek.

Na koniec rzecz w sumie dosyć ważna. Okres przejściowy, czyli taka wiosna jak teraz to czas niepewny. Dlatego ja na wszelkich wyjazdach mam ze sobą jakąś ciepłą czapkę lub bandamkę i rękawiczki. Nigdy nie wiadomo, kiedy zacznie sypać śnieg. A jeśli bandamka jest cienka, to można ją owinąć na głowie i ochroni ją przed słońcem.

I tak oto na pisaniu tego artykułu minęło mi całe popołudnie. Wiosenne słońce już dawno odwróciło się od Krakowa swoimi czterema literami i poszło dalej w świat. Jutro początek tygodnia, a poniedziałek, to doskonały czas, by zacząć planować weekendowe eskapady. Tak na odreagowanie tego, że jest nasz "kochany poniedziałek". Mam nadzieję, że powyższy tekst pomoże komuś w realizacji planów, czy to typowo górskich czy miejsko-parkowych. Zapraszam do komentowania i polecania swoich sposobów na ubranie się na wiosnę.
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

2 komentarze :

  1. Powietrze jest doskonałym izolatorem, nie przewodnikiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za czujność. Nigdy nie byłem zbyt dobry z fizyki;)

    OdpowiedzUsuń

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)