Uniwersalność starej skarpetki.

W artykule o mojej packliście pisałem, że staram się dobierać rzeczy pod kątem wielozadaniowości. Dzisiaj chciałbym napisać o jednej z nich, ponieważ co jakiś czas wpadam na różne jej zastosowania.

Nieświadomie  zabieramy je ze sobą praktycznie wszędzie.  Na każdym wyjeździe towarzyszą nam, bo stały się już niezbędną częścią ekwipunku. Przyzwyczajenie robi swoje, ale to dobrze. Dzięki nim, będziemy mieć co pić, co jeść w awaryjnych sytuacjach. Nie pośliźniemy się też na lodzie. Skarpetki, bo o nich będzie dzisiaj mowa to niby zwykła rzecz, ale przy odrobinie wyobraźni potrafi zdziałać cuda. Podstawową funkcją skarpetek jest oczywiście grzanie nóg w jesienno-zimowe wieczory, kiedy siedzimy przed kominkiem z ulubioną książką. Tworzą również warstwę, dzięki której nie cierpimy nosząc buty. Dzisiaj tworzy się skarpety oddychające za ciebie, wodoodporne czy cieniutkie i przyjemne niczym jutrzenka. Ale... niewiele osób zdaje sobie sprawę, że zwykłe skarpetki mogą być też filtrem do wody i jedzenia. Nie wierzycie? Czytajcie dalej!


Otóż wystarczy napełnić skarpetkę odpowiednią ilością ziemi, piasku i liści lub wykopaną gliną i przepuścić przez te warstwy wodę. Tak oczyszczona woda po o dodatkowym przegotowaniu staje się niemal bardziej zdatna do spożycia. No i zmniejsza się prawdopodobieństwo odbycia kilku spotkań z królewskim tronem.
A jedzenie? Jeśli znaleźliśmy pożywienie, które zawiera jakieś niezbyt dobre dla naszego organizmu substancje, np. niektóre orzechy zawierają taninę, która powoduje mdłości, warto je wypłukać. Pakujemy znaleziska do skarpetek, przewiązujemy sznurkiem i wrzucamy do potoku, pilnując by nie odpłynęły. Po dwóch-trzech dniach mamy wypłukany prowiant o wiele mniejszej zawartości niezdrowych dodatków.

Każdy podróżujący z namiotem musi choć raz doświadczyć nocnej zimnicy, która nie daje spać. W Polsce, szczególnie pod koniec sierpnia noce potrafią dać w kość. Warto wtedy zadbać o dodatkowe zabezpieczenie, którym zabezpieczymy nasze kończyny przed wychłodzeniem. O ile skarpetki raczej posiadamy zawsze, o tyle rękawiczek nie zawsze (szczególnie w lecie, choć ja zabieram je praktycznie wszędzie). Co zrobić, aby chronić dłonie przed zamarznięciem? Patent, który podsunąłem swojej dziewczynie jest przez nią wykorzystywany w awaryjnych sytuacjach, choć z początku nie była do tego przekonana. Wystarczy nałożyć na dłonie skarpetki. W końcu materiał jest podobny do tych z rękawiczek, a nawet śmiem twierdzić, że splot włókien jest bardziej zwarty. Skarpety mają więc kolejną funkcję. Ale to jeszcze nie wszystko.
Wiadomo, że silne podmuchy potrafią poderwać namiot z całym dobytkiem. Dlatego warto kilkoma linkami zabezpieczyć go przed odfrunięciem. Jeden koniec sznurka zawiązujemy do namiotu, drugim obwiązujemy skarpetki wypełnione kamieniami lub śniegiem. Następnie wrzucamy taki pakunek do wykopanej dziury i zasypujemy. Ten patent - choć bez skarpetek (przywiązywałem same kamienie lub butelki z piaskiem) wykorzystywałem nad morzem, gdzie silny wiatr zrywał co chwilę płachtę pod którą z dziewczyną chroniliśmy się przed mocnym słońcem.

Pisałem wcześniej o zapobieganiu pośliźnięciu się na lodzie. O patencie czytałem wielokrotnie, ale nigdy nie miałem okazji sam go sprawdzić. Awaryjne raki, to nic innego jak skarpetki naciągnięte na czubki butów. W tej roli o wiele lepiej sprawdzą się te wykonane z wełny niż z materiałów sztucznych. Podobno działa, ale może ktoś potwierdzi?
Jeszcze innym zadaniem, w którym ta część garderoby nam pomoże, to zapobieganie wykrwawieniu się. Tak wiem, że ludzie narzekają na skarpetki, które tamują swobodny przepływ krwi do stóp. Jednak można tę wadę przerobić na zaletę. W końcu skoro gumki wstawione do skarpetek blokują krew, to dlaczego by nie wykorzystać tego do stworzenia prowizorycznego bandaża uciskowego? No i sam materiał jest bardzo chłonny, więc wszelka krew raczej nie przecieknie przez niego tak szybko.

Z pewnością znalazłoby się jeszcze kilka zastosowań dla skarpetek. Ilu ludzi z otwartą głową tyle kombinacji konstrukcyjnych z ich udziałem. Dlatego zachęcam do dzielenia się swoimi pomysłami w komentarzach. No i polecam śledzenie funpage'a EkstraMisji na Twitterze. Dzięki temu nie opuścicie żadnego ciekawego artykułu.
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)