H2O. Kombinacja niezbędna do życia.

Codziennie zużywamy ją w hektolitrach. Niezbyt przemawiają do nas kampanie promujące jej oszczędzanie. Przecież jest wszędzie - w powietrzu, w oceanach czy chociażby w nas. Zauważamy jej niezbędność, kiedy nie ma jej w pobliżu, gdy jesteśmy od niej odcięci na dłuższy czas.

Woda jest jednym z niezbędnych substancji do codziennego funkcjonowania. I nie piszę tutaj o porannym prysznicu czy wieczornej herbacie. Każda istota, która żyje jest od niej uzależniona, ponieważ to właśnie ona tworzy w dużej mierze jej organizm. U samego człowieka woda stanowi 60-75% objętości ciała, a u noworodka to nawet 80%. We krwi znajduje się jej aż 83%, a mięśnie to w 3/4 woda. Przeciętny osobnik naszego gatunku bez jedzenia jest w stanie przeżyć trzy tygodnie. Bez płynów już tylko trzy dni. Płyny w naszym ciele mają kilka istotnych funkcji. Woda w organizmie ma właściwość chłodzące. Utrzymuje ona naszą temperaturę na odpowiednim pułapie. Niezbędna jest też do przewodzenia impulsów nerwowych, czyli do wykonywania przez nas jakichkolwiek poleceń mózgu. Przy braku płynów nasze nerki zaczynają szwankować i wszelkie odpadki powoli zapychają nas od środka. We wszelkich skrajnych sytuacjach woda powinna być zawsze potrzebą numer jeden.


W razie walki o własne przetrwanie, nie można czekać z jej poszukiwaniem do momentu, aż jej zabraknie. Dodatkowo, jeśli już posiadamy jakiś zapas, to musimy o niego dbać i pilnować jak oka w głowie. No i nie rozchlapywać go na prawo i lewo. Jeśli to możliwe, nie ustępujmy w ciągłym poszukiwaniu jej źródeł. Nawet kiedy zamierzamy ze względów własnego bezpieczeństwa przemieścić się w inne miejsce, po drodze zawsze wypatrujmy potoków czy chociażby wody zgromadzonej w kielichach kwiatów czy na liściach. Zdecydowanie najlepszą formą źródła płynów jest ta bieżąca, czyli taka, która nie stoi w miejscu. W nurcie rzeki, szczególnie jeśli jest dosyć rwący, wszelkie zanieczyszczenia mają utrudnioną możliwość osadzenia się. Nie oznacza to, że takiej wody nie należy przed spożyciem przegotować, ale z całą pewnością jest ona lepsza od tej z kałuż czy niewielkich zbiorników wodnych. Jeśli podczas naszego poszukiwania nie natkniemy się na potok czy rzekę, spokojnie - teoretycznie każdą wodę da się zdezynfekować poprzez gotowanie czy za pomocą odpowiednich substancji chemicznych.

Ilość wody w naszym organizmie - nawet jeśli stanowi 75% - jest koniec końców ograniczona. Dlatego jeśli tylko została utracona, musi być jak najszybciej uzupełniona by uniknąć spadku sprawności czy samego zdrowia. Każdego dnia zużywamy jej 2-3 litrów. Nawet jeśli śpimy, tracimy ją przy każdym wydechu. W taki sposób możemy pozbyć się około litra. A kiedy nasze ciało poci się, bo stwierdziliśmy, że drzemka w cieniu drzewa w trzydziestostopniowym upale jest tym czego w danej chwili potrzebujemy, kolejne "kubiki" lecą na łeb na szyję. Takie straty należy uzupełnić, choć niekoniecznie samą wodą. Równie dobrze możemy zjeść coś, co zawiera dużo płynów.

Jednak co zrobić, aby wody ubywało z nas mniej? Przede wszystkim nie nagrzewać się na słońcu. Tak, wiem, że leżenie na słońcu jest super, ale tylko nad wodą albo kiedy mamy przy sobie dostatecznie dużo wody. W przeciwnym wypadku szorujemy pod najbliższe drzewo czy dach. Jeśli go nie ma, to go budujemy. Ale niezbyt szybko i nie dźwigając zbyt dużych obciążeń. To też powoduje zwiększenie się deficytów w gospodarce wodnej ciała. Jeśli już zbudowaliśmy schronienie przed słońcem, odczekajmy chwilę, aż ziemia w nim się ochłodzi. Nie należy bowiem kłaść się na nagrzane powierzchnie, bo to zwiększy temperaturę ciała. Kiedy brakuje nam zapasów wody, nie obżerajmy się nadmiernie. Najlepiej w ogóle unikajmy spożywania posiłków, chyba, że zebrany pokarm ze względu na zawartość płynów stanowi cały jej zapas. Jednak to również w rozsądnych ilościach. Przy deficytach wody, organizm decyduje się na jej pobieranie z narządów w celu strawienia spożytych posiłków. Spowoduje to odwodnienie się w jeszcze większym stopniu. Kategorycznie unikamy karkówki z grilla czy porządnej porcji sadła morsa. Choć w drugim przypadku jego występowanie oznacza również obecność wody. Warto więc rozważyć za i przeciw. Niemniej, trawienie tłuszczów wymaga większej ilości płynów niż w przypadku chociażby mniszka lekarskiego znalezionego na łące.
Wiadomo, że w przypadku stresu, palacze mają najgorzej, szczególnie jeśli brak w zasięgu wzroku paczki fajek. Ale to dobrze, ponieważ palenie powoduje utratę płynów. Cóż, musimy nauczyć się w takim przypadku palić w myślach lub znosić osoby, które tej alternatywy nie potrafią zaakceptować. Podobnie ma się sprawa z alkoholem. Kiedy jedynymi ocalałymi z wypadku lotniczego jesteśmy my i barek na kółkach z zachomikowanymi małpkami dla wymagających pasażerów, powstrzymajmy się od wychylenia kilku głębszych. Zostawmy je by uczcić nimi nasze znalezienie przez służby ratunkowe. W innym wypadku nasz organizm będzie próbował pozbyć się substancji trujących (tak, tak, dobrze przeczytaliście - substancji trujących) przy pomocy wody, której i tak mamy już w sobie niewiele.

Na koniec pocieszę tych, których totalnie załamała myśl o odmówieniu sobie zalania się w trupa. Wody na ziemi jest dostatecznie dużo i znajdujemy ją w najmniej oczywistych dla nas miejscach. Jeśli tylko będziemy wiedzieć jak ją odnaleźć, z pewnością będziemy mogli pozwolić sobie na łyczek ognistej wody pod koniec ciężkiego od walki o przetrwanie dnia. Ale póki co, zalecam schowanie wódki do plecaka i odczekanie kilku dni na kolejny artykuł, w którym opowiem jak tą wodę pozyskać. Cierpliwości.

Zachęcam do skomentowania artykułu i podzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Może ktoś okaże się łaskawy i już dziś podpowie gdzie szukać by znaleźć nasz nektar życia?
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)