Długa droga do domu. Jak zabezpieczyć mapę.

Kto dzisiaj używa papierowej mapy? Jak wiele osób wyjdzie na dłuższą wędrówkę bez smartfona lub GPS? Odpowiadam: na szczęście jeszcze wielu takich się znajdzie. I głównie do nich kieruję ten krótki poradnik jak dbać o metr kwadratowy kartki, który potrafi cuda. Czyli będzie o mapie. 

Nie jestem gadżeciarzem. Technologia bardzo długo nie znajdywała do mnie drogi. Dopiero w wieku dziewiętnastu lat kupiłem sobie netbooka, tablet dwa lata temu, a telefon dotykowy używam od dwóch tygodni. Dlatego też nie rozumiem za bardzo ludzi, którzy dziwnie patrzą na mnie, kiedy nie ogarniam o czym do mnie mówią w czasie rozmowy o spotify czy instagramie. Ale może nie będę mieć tylu problemów co inni, kiedy rozładuje się bateria?
Jedno jest pewne. Będę z pewnością szczęśliwszy na szlaku, bo nie zgubię zasięgu, a moja mapa będzie płynnie poruszała się praktycznie non stop wskazując odpowiedni kierunek. Tak, używam zwykłej mapy zamiast GPS lub Google Maps. I staram się dbać o nią jak to tylko możliwe. Choć już aż tak nie muszę się martwić, bo od pewnego czasu używam tylko plastikowych lub w pełni laminowanych wersji. Jednak biorąc pod uwagę moje dawne problemy z zamokniętą mapą, przetartymi kantami lub rozrywającymi się jej częściami postanowiłem napisać jak zabezpieczyć mapę i jak jej używać, by przetrwała nieco dłużej.


Kiedy używamy małych map, które się nie składają, możemy wzmocnić ją przeźroczystą folią samoprzylepną albo poprzez laminowanie. Wystarczy, że zakleimy mapkę pozostawiając nadmiary na jej bokach, tak by folia nie kończyła się bezpośrednio na jej brzegach. Uchroni to ją przed zamoknięciem. Jednak mapy nieskładane są mniej wygodne w moim mniemaniu. Nie tylko ze względu na zajmowaną powierzchnię w plecaku. Dodatkowo często na takich rozmiarach map mamy do czynienia z małym obszarem albo z mikroskopowymi oznaczeniami i symbolami,upchanymi w jednym miejscu by zawrzeć jak najwięcej informacji o terenie. Wolę dużą, składaną mapę z dosyć dużym terenem po którym się poruszam. One potrafią jednak o wiele bardziej ucierpieć na szlaku.
Wielokrotne składanie i rozkładanie bardzo szybko zużywa papier na którym mapa została nadrukowana. Jeśli decydujemy się na zakup w pełni papierowej mapy, możemy postąpić z nią w ten sam sposób co z jej mniejszą wersją. Jednak laminowanie papieru metr na metr może być kłopotliwe i kosztowne. Poza tym, jeśli chcemy zabezpieczyć ją folią i dodatkowo oczekujemy, że będzie się ona składać musimy ją odpowiednio przygotować. W tym celu musimy rozciąć mapę na równe części. Najlepiej posłużyć się fabrycznymi zagięciami i naciąć ją właśnie w tych miejscach. Kawałki umieszczamy tak, by stanowiły logiczną całość (jak puzzle) zachowując pomiędzy nimi odstęp około 3 mm. Dopiero teraz możemy przystąpić do laminowania lub pokrywania folią samoprzylepną.

Inną metodą jest naklejenie mapy na kawałek materiału. Przygotowujemy kawałek cienkiej, ale mocnej tkaniny (lnu lub bawełny) i rozkładamy na desce. Materiał musi być większy od mapy o około pięć centymetrów na każdym boku. Następnie napinamy go i mocujemy do deski za pomocą pinezek. Samą mapę rozcinamy w ten sam sposób jak przy laminowaniu. Wycięte prostokąty naklejamy na materiał znów w odstępach 3 mm i zachowując odpowiednią kolejność. Można użyć kleju do tapet, który nakładamy grubo na tkaninę. Kiedy wszystkie elementy mapy są już naklejone nakładamy kawałek folii i pozbywamy się pęcherzy powietrza i resztek kleju. Całość zostawiamy do wyschnięcia na 24 godziny. Jeśli dysponujemy prasą drukarską wkładamy do niej tak przygotowaną mapę na kilka dni. Jeśli akurat nasza się zepsuła, a znajomi używają własnych to możemy użyć drugiej deski i kilku ciężkich książek. Działają one na podobnej zasadzie, choć może z mniejszą siłą. Ale wszyscy tę metodę znają od czasów prasowania różnych liści w podstawówce, więc nie powoduje tylu problemów.
Tak spreparowana mapa jest trwalsza na działanie mechaniczne, tj. rozrywanie czy zaginanie. Nie chroni jednak przed wodą, choć w pewnym sensie zraszanie wodą skończy się pewnie tylko rozmyciem atramentu. Ale po co ją narażać, skoro tyle czasu przygotowywaliśmy jej zabezpieczenie?

Bardzo budżetową wersją zabezpieczenia mapy jest zapakowanie jej do koszulki z segregatora i zaklejenie otworów taśmą klejącą. Też przez pewien czas powinna chronić przed wodą...
Dla osób, których nie przekonały wersje "Zrób to sam" pokrowców, polecam przejść się po znanych dyskontach ze sprzętem turystycznym lub przeglądnięcie jeszcze popularniejszej strony aukcyjnej. Jest tam dosyć sporo takich akcesoriów dla amatorów podróży. Osobiście, jak pisałem na początku wolę kupić gotową mapę na plastiku lub laminowaną fabrycznie. Jeśli miałbym polecić mapy, których używam, to są to te Agencji Wydawniczej WIT (plastikowe) i ExpressMap (laminowane).

Mam nadzieję, że swoim pomysłem na zabezpieczenie mapy pomogłem niektórym w tym trudnym temacie. Jest to oczywiście tylko część całej gamy metod pod tytułem: "Jak nie zniszczyć mapy?" Zachęcam do podzielenia się swoimi patentami w komentarzach. I czytania starszych artykułów zamieszczonych już na EkstraMisji oraz tych, które dopiero się pojawią.
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

2 komentarze :

  1. Kilka uwag do wskazanych cytatów:

    "Kawałki umieszczamy tak, by stanowiły logiczną całość (jak puzzle) zachowując pomiędzy nimi odstęp około 3 mm"
    Jeśli tak zrobisz, to odczyty azymutów na mapie mogą ulec znacznemu zafałszowaniu

    "Jeśli dysponujemy prasą drukarską wkładamy do niej tak przygotowaną mapę na kilka dni. Jeśli akurat nasza się zepsuła, a znajomi używają własnych to możemy użyć drugiej deski i kilku ciężkich książek."
    To taki żart którego nie złapałem, czy tylko ja nie dysponuję żadną prasądrukarką ani nie mam znajomych którzy przyznali by się, że takową posiadają?

    "Tak spreparowana mapa jest trwalsza na działanie mechaniczne, tj. rozrywanie czy zaginanie. Nie chroni jednak przed wodą, choć w pewnym sensie zraszanie wodą skończy się pewnie tylko rozmyciem atramentu."
    Jakiego atramentu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Dzięki za komentarz.

      Zauważ, że na laminowanych mapach - chociażby wydawnictwa ExpressMap - istnieje taka przerwa pomiędzy miejscami zgięć. Faktycznie, że jest ona mniejsza niż 3 mm, jednak oni dysponują specjalnymi narzędziami, które umożliwiają tak precyzyjne zagięcia. Nie sądzę, żeby ktoś ręcznie dał radę na taką odległość wykonać przerwę bez uszkadzania mapy lub laminatu. Druga rzecz, że laminując samodzielnie w jakiś niewielkich maszynach powstaje zawsze nadmiar, który później trzeba dociąć.
      Jeszcze inną rzeczą jest, że mając mapy w wydaniach książkowych musimy przewracać strony aby zobaczyć jak przedstawia się droga. I nikomu nie przeszkadza brak całości na jednej stronie.

      Co do prasy. Jest to żart, którego nie załapałeś:) Inną rzeczą, że zawsze w otoczeniu naszych znajomych znajdzie się ktoś, kto miałby możliwość "wyprasowania" takiej mapy. Ja chociażby miałem taką na uczelni. Myślę, że wystarczyłoby popytać.

      Do drukowania map można wykorzystywać nie tylko drukarkę laserową:) Sam osobiście miałem mapę, trochę gorszej jakości, gdzie po deszczu w kilku miejscach farba się rozmyła. Zdarza się:)

      Jeszcze raz dzięki za komentarz i zapraszam do czytania oraz komentowania innych tekstów.

      Usuń

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)