Packlista, czyli brzemię na które się godzimy w podróży.

Wcale nie tak łatwo wybrać rzeczy, które powinny znaleźć się w plecaku. Trzeba uważać, żeby o niczym nie zapomnieć. Jednak nade wszystko nie możemy się przeładować, gdyż to co weźmiemy musimy przenieść później na własnych plecach. Co zapakować do plecaka?

Ekwipunek zależy tak naprawdę od przewidywanego czasu trwania wędrówki i warunków w jakich będziemy się poruszać. Na kilkugodzinny spacer po okolicy czy nawet weekend poza miastem wystarczy w zupełności niewielki plecak. Wsadzimy do niego prowiant, bieliznę na zmianę (na weekend), kosmetyki (lub w wersji light szare mydło, pastę i szczoteczkę), małą apteczkę i dokumenty. Sprawa jednak ma się zupełnie inaczej w przypadku dłuższego wypadu.
Z doświadczenia wiem, że na około 10-dniowy (a nawet dłuższy) wypad da się zapakować w 40-45-litrowy plecak. I to wcale nie oszczędzając na ciuchach i ekwipunku. Swego czasu zabierałem ze sobą plecak o litrażu 75, jednak redukcja wielkości i jakości bagażu przychodzi z czasem. Totalnie zmieniłem swoje postrzeganie siebie w podróży. Na kilkanaście dni wystarcza mi jedna para spodni z możliwością odpięcia nogawek, trzy lub cztery koszulki, kilka sztuk bielizny czy wspomniane wyżej szare mydło. A kiedyś zabierałem pół szafy, wykupowałem ćwierć sklepu z kosmetykami i jeszcze martwiłem się, że to za mało. No i moje plecy w tym czasie mnie kochały. Na szczęście te wyjazdy minęły i nadeszły cudowne lata podróżowania możliwie jak najbardziej na lekko. Pracuję jeszcze nad zredukowaniem mojego zestawu noclegowego, ale budżet póki co nie pozwala na szaleństwa. Niestety wersje light poszczególnych elementów wyposażenia potrafią być adekwatnie droższe. Cóż - technologiczne cuda i chęć dogodzenia sobie kosztują.


Wiele poradników mówi o tym, że kiedy zastanawiasz się nad jakimś elementem i sensem jego wożenia to lepiej go zostaw. Argumentacja jest przeboska: pewnie i tak się nie przyda. Tak, tylko nie każdy zastanawia się nad wzięciem talerza. Niektórzy agenci potrafią mieć dylemat czy wziąć mapę. Dlatego ja radzę nieco inaczej. Jeśli wahasz się czy spakować jakąś rzecz, odłóż ją, prześpij się z tą myślą, ale nie rezygnuj od razu. Zaczynam pakowanie kilka dni przed podróżą, aby eliminować niepotrzebne braki lub nadwyżki w składzie mojego plecaka. Kiedy pojawia się myśl czy coś powinienem zostawić lub wziąć, staram się szukać takiego odpowiednika, który będzie mógł służyć mi nie tylko w jednym momencie. Dajmy na to, od jakiegoś czasu przestałem brać kubek termiczny na rzecz aluminiowego. Tłumaczę sobie, że w razie czego będę mógł się z niego napić, ale też coś ugotować co w przypadku plastikowej obudowy termicznego kubka jest niemożliwe. Stawiam więc na wielozadaniowość poszczególnych punktów wyposażenia. No i eliminuję nadwyżki i niepotrzebne noszenie dwóch przedmiotów o podobnym zastosowaniu.

Moje niezbędne wyposażenie, które praktycznie zawsze zabieram, bez względu czy jadę nad morze czy w góry.

1. Koszulki
2. Spodnie
3. Bielizna (bokserki i skarpetki)
4. Bluza polarowa
5. Kurtka przeciwdeszczowa
6. Bielizna termiczna
7. Cienkie rękawiczki (takie pod rękawice narciarskie)
8. Bandamki (polarową i zwykłą, materiałową)
9. Ręcznik (zwykły, cienki, podobno ten wolnoschnący - ale schnie szybciej niż te "szybkie")
10. Spork (widelco-łyżko-nóż)
11. Kubek aluminiowy (250 ml)
12. Zestaw kosmetyczny (szczoteczka, pasta i szare mydło)
13. Scyzorek/Mulitool
14. Czołówka
15. Apteczka
16. Mapa
17. Awaryjne baterie
18. Ładowarka
19. Telefon

To jedzie ze mną praktycznie zawsze. Dodatkowo, jeśli w grę wchodzi nocleg pod gołym niebem zabieram:

1. Śpiwór
2. Alumatę
3. Namiot

Kiedy mam przejść te kilka kilometrów w górach czy na wybrzeżu, przeważnie zabieram kijki trekkingowe. Z racji tego, że namiot nie należy do najmocniejszych, do bagażu dodaję jeszcze terp, czyli prostokątną płachtę o wymiarach 4,5x3 metry. W połączeniu z kijkami daje niezłe schronienie awaryjne. Fajnym elementem, którego nie zawsze używam jest bukłak lub jak kto woli camelbak. Na dłuższe wędrówki nadaje się doskonale, bo nie trzeba wyciągać butelki co chwilę z plecaka.

W góry - a to zdarza się częściej niż morze - zabieram jeszcze:

1. Buty trekkingowe
2. Ciepłe czapkę i rękawiczki
3. Grubsze skarpety (również jako dodatek do spania w namiocie)

Nad morze:

1. Kąpielówki
2. Filtr UV

Dodatkiem do wszelkiego spania na polach lub na dziko jest:

1. Kłódka (do zamknięcia namiotu)
2. Linka (na pranie lub awaryjna, kiedy z namiotowego zestawu się rozerwą)
3. Klapki (pod prysznic, choć właśnie doszedłem do wniosku, że można wziąć kawałek maty prysznicowej i stawać na niej, kiedy boimy się grzyba - dosyć mobilna wersja ochrony:))

Nad ilością poszczególnych przedmiotów z każdej z list nie będę debatował. Wszystko zależy od naszych preferencji i chęci zmniejszenia dźwiganego bagażu. Nie pisałem tutaj o prowiancie, gdyż uważam, że są tacy co chcą nieść wszystko w plecaku, a są tacy co kupią sobie obiad w barze. Dlatego podobnie jak z ilością ekwipunku, tak i tutaj dowolność. Ja uważam, że zawsze warto mieć dodatkową porcję kalorii i wody przy sobie, ale nie zmuszam. 

Zapraszam do czytania kolejnych artykułów, które pojawią się wkrótce na EkstraMisji. Udzielajcie się w komentarzach i na twitterowym profilu Misji. I czytajcie... czytajcie jak najwięcej!
Share on Google Plus

About EkstraMisja

This is a short description in the author block about the author. You edit it by entering text in the "Biographical Info" field in the user admin panel.

6 komentarze :

  1. 3-4 koszulki, gratuluję nie wydzielania potu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Dzięki za komentarz. Co do ilości koszulek, to nie twierdzę, że nie wydzielam potu. Staram się wypracowywać u siebie nawyk prania na bieżąco brudnych rzeczy. Nie zawsze wychodzi, przyznaję:) Niestety chcąc zabierać na kilku- czy kilkunastodniowe wypady w miarę mały i poręczny plecak moim zdaniem trzeba zgodzić się na wyrzeczenia. Jeśli brałbym po koszulce na każdy dzień, wróciłbym do punktu wyjścia, czyli wspomnianego w artykule taszczenia szafy zamiast plecaka. Zresztą wiem, że nie tylko ja tak robię. Wielu podróżujących woli prać rzeczy i mieć ich mniej, a nie przejmować się bolącymi plecami.

      Usuń
  2. kubek aluminiowy - na starość nie będziesz pamietał swoich podróży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Tobie również stokrotne dzięki za komentarz.
      Aluminiowy kubek w rzeczywistości jest stalowy. To niestety mój głupi nawyk nazywania go aluminiowym. Moi najbliżsi już wiedzą o co mi chodzi. Muszę się chyba na potrzeby tego bloga oduczyć kilku skrótów myślowych:) Dzięki za spostrzegawczość.

      Usuń
  3. "Kawałek maty prysznicowej" zamiast klapków?, a przecież stawiasz na wielozadaniowość elementów wyposażenia..więc przeczysz sam sobie? ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Wydawałoby się, że mata nie ma cechy wielozadaniowości. Ale... wymyśliłem:
      1. pod prysznic,
      2. jako materiał na jakim możesz usiąść w czasie wędrówki, aby nie siedzieć na gołej ziemi,
      3. izolacja plecaka przed wilgocią, kiedy w nocy decydujesz się zostawić go w przedsionku namiotu by mieć więcej miejsca w środku,
      4. podstawka "piknikowa" pod naczynia,
      5. W zależności z czego mata jest zrobiona możesz umieścić na nim kartusz z palnikiem dla większej stabilności...
      Może przykłady są naciągane - bo wymyślane na poczekaniu, ale myślę, że każdy znajdzie jeszcze kilka innych zastosowań:) A na serio, pisząc miałem przede wszystkim na myśli to, że nie musisz nieporęcznych klapek nosić ze sobą. Taką matę złożysz na pół i wkładasz w plecy plecaka - zajmuje mniej miejsca. Poza tym, póki co ja jeżdżę z klapkami - mata to tylko sugestia, którą wymyśliłem w czasie pisania tekstu.

      Usuń

Skoro dojechałaś/eś aż tutaj, zostaw komentarz:)